Dynia to królowa jesieni i kropka!

Dziś dyniowe leniwe dla łasuchów z masełkiem i bułką tartą:)

Składniki:

  • 3/4 szklanki puree z dyni (uwaga! puree musi być naprawdę solidnie odparowane z wody, im więcej wody będzie w puree tym trudniej będzie Wam zmieścić się w proporcjach mąki, a pierożki mają być delikatne a nie z gliny :P),
  • 1 1/2/ szklanki mąki orkiszowej jasnej + max 1/2 szklanki mąki do podsypywania,
  • 275 g twarogu półtłustego;
  • 2 jajka (osobno białka i żółtka),
  • 1/3 łyżeczki cynamonu,
  • 2 łyżki oleju rzepakowego,
  • opcjonalnie 2-3 łyżki masła i 1-2 łyżki bułki tartej.

 

Puree z dyni dobrze odsączamy z nadmiaru wody, można np. podgrzać na patelni albo w szerokim garnku by woda parowała a potem ostudzić.

W misce rozgniatamy twaróg za pomocą widelca, dodajemy 2 żółtka, cynamon, puree i mieszamy.

Dodajemy mąkę (1 1/2 szklanki) i ponownie mieszamy, by ciasto połączyło się.

Białka ubijamy na sztywną pianę i przekładamy do masy, ponownie mieszamy łyżką.

W dużym, szerokim garnku doprowadzamy wodę do wrzenia, można dodać 2 łyżki oleju rzepakowego do wody, bo kluseczki nie zlepiały się. Podczas gdy woda będzie się grzać, wałkujemy pierożki.

Stolnicę posypujemy mąką, wykładamy na nią połowę ciasta, a potem drugą jego część. Na pewno będzie dość miękkie, klejące, to nic, podsypujemy mąką i delikatnie wałkujemy na grubość ok 3 cm.  Ważne, by nie używać za dużo dodatkowej mąki, ponieważ pierożki mają być delikatne, a nie gliniaste i twarde. Wałeczki ciasta dzielimy na mniejsze „kopytka” krojąc ciasto po skosie i wrzucamy (a raczej delikatnie zsuwamy) do wrzącej wody za pomocą płaskiej szpatułki.

Nie mieszamy w garnku zanim same nie zaczną wypływać. Ja mam bardzo duży i szeroki garnek więc wszystkie pierożki za jednym razem wrzuciłam do niego. Gotujemy 3 min na małym ogniu od momentu wypłynięcia.

Na małej patelni rozpuszczamy masło, dodajemy bułkę tartą i lekko podsmażamy ciągle mieszając. Polewamy pierożki masełkiem z bułką oraz ulubionym słodziwem i zjadamy:)