image

Stało się. Wakacje się skończyły, zaraz pożegna nas też lato wraz ze swoimi pysznościami w postaci warzyw i owoców. Cóż… Nie czas na łzy. Trzeba zatrzymać co się da. 

Często otrzymujemy od Was pytania, jak doprawiać dziecku potrawy. Widzimy, że boicie się tego, a przecież wcale nie trzeba używać soli, by podkreślić w ciekawy sposób smak potrawy. Do tego najcudowniejsze są zioła.

Firmy proponują nam wachlarz różnorodnych ziół suszonych, mamy też wybór w postaci ziół doniczkowych, ale powiemy Wam, że smakują zupełnie inaczej od tych, które rosły w słońcu. Dlatego my mrozimy zioła. To genialne rozwiązanie i bardzo proste.

Wystarczy zerwać wybrane zioła lub kupić w zaufanym miejscu. My mamy z działki. Następnie myjemy je, osuszamy z wilgoci, obrywamy listki i… 

I teraz, zależy do czego potrzebujemy tych ziół. My bazylię, oregano i koperek wrzucamy do minimalaksera,  który je ładnie sieka, a lubczyk mrozimy w całości, ponieważ używamy go tylko do rosołu. 

Zioła mrozimy w plastikowych pojemnikach, które odpowiednio podpisujemy. Zimą wystarczy taki pojemniczek otworzyc, zeskrobać widelcem odpowiednią ilość ziół i tadam!:) Gotowe! Zielone lato w zimowej potrawie;).

Bardzo polecamy!

image