image

"O Boże! Wracam do pracy!"

Taaaaaaak…. Słowa, które, albo już wykrzykiwało większosć matek, albo wkrótce wykrzyknie. Ja również. Tyle tylko, że ja już mam to za sobą i mogę Wam powiedzieć dziś, po 2 latach od tych emocji, że to nie takie strachy, jak się nam malują. 

Antek własnie zakończył kolejny etap w swoim życiu. Pierwszy tak duży, ważny i szeroko społeczny.

Żłobek. 

2 lata temu kończył nam się wspólny czas. Wzięliśmy wszystko to, co państwo daje w postaci macierzyńskiego i zaczęliśmy przygotowania do mojego powrotu do pracy. Wszystko zaplanowalam, zorganizowalam i poukładalam. Byłam panią swoich emocji, a moje dziecko było przygotowane do "rozstania" ze mną. Bosko to zaplanowałam! 

Ta… Zaplanowałam. Ja sobie a życie sobie, dlatego wszystko runęło jak domek z kart. Cóż, bywa… Ale do pracy za 2 tygodnie wrócić trzeba było. Dlatego szybka akcja "znaleźć żłobek". W sierpniu:):):):).  I udało się! Blisko pracy i ze wspaniałymi paniami. Co ja piszę! Jakimi tam wspaniałymi??? WSPANIAŁYMI! One dały mi możliwość spokojnego powrotu do pracy, a ja im mój skarb BLW ze wszystkimi naszymi "dziwactwami". Ja wiem, że transakcja może średnio dla nich opłacalna, ale nie narzekały:) Bo one nigdy nie narzekały. Ani na syf pod stolikiem, rozlane kakao, oddzielne posiłki, pranie fartuszków, pytania o kupy:), żel antybakteryjny do rąk… Antek kontynuował BLW w żłobku, jadł to, co ja mu dałam, bo ichniejsze jedzenie nie spełniało moich standardów, a ja znów spokojnie mogłam w pracy zamieniać się w rasowego pracoholika:), by po południu lecieć na skrzydłach tęsknoty do mojego syneczka. 

Nigdy, ani przez sekundę, nie drżałam o to, czy mój syn jest bezpieczny, czy nie dzieje mu się krzywda, czy nie nudzi się gdzieś zapomniany w kącie… Dlaczego? Bo podstawowe kryterium wyboru żłobka było zapewnione – ciepłe, profesjonalne, pracowite, serdeczne, kochające swoją pracę i dzieci nauczycielki. Owszem… Catering był do bani, ale przecież mogłam sama mu gotować. Plac zabaw był lipny, ale panie byly tak pozytywnie zwariowane, że dzieci z pewnością się nie nudziły, a po pracy czasem udawało mi się znaleźć czas na łyk tlenu. 

Dlaczego to piszę? Ano dlatego, byście w panice pomacierzyńskiej:) nie traciły podstawowej umiejętności matki- organizacji nawet w chaosie i pamiętały o tym, że tak naprawdę, kryterium wyboru żłobka czy przedszkola jest jedno najważniejsze – nauczycielki, którym będziecie ufać. Nie troszkę, nie czasami, nie niektórym, ale ZAWSZE. Człowiek jest ważny, bo to on będzie kontynuował pod Twoją nieobecność wychowywanie dziecka, które ma być spójne, zazębiać się z tym domowym. Gdy znajdziesz opiekę godną kredytu zaufania – wszystko inne da się załatwić lub zaakceptować. 

A teraz czas żłobkowy się skończył. Trwają wakacje, a za 2 miesiące, kolejna strona naszego życia – przedszkole. 

Znów wybraliśmy je uważnie. Po prostu zabraliśmy nasze panie ze sobą:):):):):):):):):):)!

PS Zapomniałam o słowach dla matek karmiących.

Tak,  ja też zastanawiałam się, jak odczepić sobie piersi i zapakować na wynos, bo przecież on pół dnia bez mleka nie wytrzyma i niewątpliwie zasłabnie z głodu, niemo wołając " mleko, mama, mleko, mama!". Jeśli zaprzątacie sobie tym głowę, to dajcie sobie na wstrzymanie.

JEST MAMA- JEST MLEKO. NIE MA MAMY- NIE MA MLEKA.

Psychologia tłumu działa cuda. Nagle się rownież okazuje, że da się zasnąć bez ciumania:). 

Zatem, w myśl BLW – zaufajmy naszym dzieciom ponownie!;)

imageimageimage

Chcesz poznać nasze książki i ebooki z przepisami?
Wszystko to znajdziesz w jednym miejscu – naszym alaantkowymSKLEPIE.
AlaantkowySklep