Drugi rok życia to duża zmiana w rozwoju dziecka. Z nieporadnego niemowlaka, wyłania się coraz bardziej autonomiczny i samodzielny mały człowiek. Wielu rodziców małych dzieci, zwłaszcza jedynaków, zastanawia się czy ich pociechy rozwijają się prawidłowo, a może zwariowały..., bo przecież ten BUNT DWULATKA może wykończyć niejednego dorosłego 😉

Jaki bunt dwulatka?

Przecież dziecko mające 18 czy 24 miesiące, buduje swoje granice, wyznacza nowe cele w życiu, jest autonomiczne i 

..ma kolejny, 59 już skok rozwojowy... do kałuży najczęściej 🙂

Jasne, wiadomo, żartuję sobie. Cenię to, że moja malutka córeczka przestaje być słodkim bobo i walczy o swoje, ale jakoś sobie to muszę rekompensować, usprawiedliwiając te zachowania „buntem” przeciwko matce jedynej 🙂  Jeśli macie, lub mieliście dwulatki w domu, wiecie, z czym to się je. No chyba, że trafił Wam się anioł, jak moja pierwsza córka – Ala. Książkowy przykład dziecka BLW. Dziecko od BLW linijki.

Zuzia, w przeciwieństwie do Ali, to tajfun. Niedawno pisałam na instagramie, jak wygląda życie z 2 latką.

Ja w lewo, ona w prawo. Ja chcę, wsiąść do auta, ona woli położyć się na chodniku. Ja chcę, by teraz zjadła śniadanie, ona szuka w zamrażalce lodów. Ja chcę, założyć jej fartuszek do jedzenia, ona zrywa z siebie wszystko. Nalewam wodę do niebieskiego kubka, to chce żółty. Pytam, czy chce ten żółty, nie tamten. Na końcu i tak pije z mojej szklanki. No nie jest łatwo, nie jest, ale spokojnie, wiem, że TO MINIE:) Złota rada alaantkowym mam na wszystkie bolączki 🙂

No właśnie, wracając do tematu ubierania się, jedzenia i brudzenia, a przede wszystkim rozszerzania diety… Dzięki Bogu etap rozgniatania, rozrzucania i smarowania wszystkiego po wszystkim mamy już (mam nadzieję, na dobre) za sobą, ale wciąż staram się zminimalizować swoją i jej frustracje tym bałaganem:) Wiecie, decydując się na BLW, jest to jakby wpisane w ideę, no ale ileż można ciągle sprzątać, prawda?

No to jak nam idzie teraz BLW? Po etapie sielanki, testowania nowych smaków i konsystencji między 6 a 12 miesiącem życia, nastały miesiące chude, podczas których wszystko było mniej ważne od nauki chodzenia. Zupa nie, placuszki nie, makaron nie. Chodzić tak, biegać tak. Siedzieć w krzesełku?! Tylko nie to.
Na początku drugiego roku życia, nie było wcale lepiej. Odwieczny problem z tym, by Zuzia usiadła do posiłku. Mimo konsekwencji, wciąż musiałam z tym walczyć. Siedzenie ogólnie sprawiało jej problem. Siedzenie w krzesełku, w foteliku w aucie, na plaży, na kocu itd. Jak sobie z tym poradziłam? Nie poradziłam. Zaakceptowałam. Niektóre dzieci takie po prostu są. Ruchliwe za bardzo, hahaha. Na szczęście to też minęło.

Obecnie przechodzimy fazę pt.:

„Ojej! Kropla zupy na moim palcu, a nie na łyżce... Ma-ma! Bleeee!”

Pedantyzm jedzeniowy level master, hahaha. No na serio, nie wiem skąd, ani dokładnie od kiedy, ale tak ma. Drażni ją każdy malutki, lepiący, brudzący OBCY. Zapowiada się wzorowa pracownica sanepidu.

Zuzia od dłuższego czasu nie toleruje też żadnych fartuszków, to się akurat nie zmienia, pisałam Wam o tym nie raz. Jakiekolwiek bym jej chciała założyć, nawet z kaszmiru – „zdejmij matka natychmiast”:) Więc zmuszona byłam szukać też innych patentów na ”niebrudzenie” siebie i ubrań.

Jak wiecie, jesteśmy od lat kilku ambasadorkami Kubeczków Doidy. Uwielbiamy je, więc wciąż z dumą nosimy ten tytuł 🙂 W sierpniu marka Doidy przesłała Zuzi i mi do testowania miękkie, silikonowe miseczki z przyssawką, które miały sprawić, że zupa nie fruwa nad krzesełkiem, a spaghetti leży na blacie, a nie pod nim. Widziałyście je na pewno niejednokrotnie na naszych zdjęciach i pytałyście. Oto one.

Miseczki Doidy Bowl.

Powiecie, tak, tak, na rynku są już takie gadżety. No pewnie, że są. Same je sprawdzałyśmy z ciekawości i w poczuciu nadziei. Na próżno.

Czym różni się Doidy Bowl od innych podobnych gadżetów ?

Po pierwsze – nadaje się niemal od początku rozszerzania diety. Dlaczego niemal? Możecie się w nie zaopatrzyć razem z innymi gadżetami do BLW (fartuszek, kubek, miska, krzesełko, książki), ale my zawsze podkreślamy, że w pierwszych dniach samodzielnego jedzenia dziecku należy dać przestrzeń- wolny, gładki, najlepiej biały blat. Żadne talerze, czy miseczki nie wchodzą w grę pierwszego czy drugiego dnia! jeśli dziecko ma uczyć się samodzielnie jeść. Dziecko ma skupić się na nauce podnoszenia pokarmu, a nie zabawie naczyniami. Dopiero gdy po około 3 tygodniach opanuje celne chwytanie i zbieranie z blatu, możecie zacząć próbować podawać jedzenie na talerzu czy właśnie w miseczce. O ile jedzenie z talerza z pewnością wyląduje na podłodze razem z nim, o tyle, miseczka Doidy Bowl jest silikonowa i ma przyssawkę, dzięki której nie da się jej ruszyć. 

miseczka doidy bowl

Skąd ta pewność?

Nagrałam kamerą Zuzię i Alę, żadna z nich nie wiedziała o tym, co zresztą widać na filmie, dlatego też jakość nagrania jest średnia, bo nie chciałam nic ruszać podczas ”testów”, by dziewczyny nie spostrzegły, że to nagrywam.

Zobaczcie same, położona na gładkim blacie miseczka jest przyssana do niego. Bardzo trudno jest ją oderwać nawet 2 czy 5 latce. I za to wielki plus dla Doidy Bowl.

Jakie jeszcze ma zalety ?

Kolory – są neutralne i na razie 3 do wyboru: czerwony, różowy i niebieski, ale to bardziej aspekt wizualny niż praktyczny. Tak czy siak, dobrze że nie jest pstrokata i z trzema misiami. Dziecko (szczególnie takie właśnie od 6 m. do 2 r. życia) ma interesować się zawartością naczynia, a nie rozpraszać obrazkami.

Od sierpnia 2018 r. myję miseczki w zmywarce. Nie śmierdzą, nie odbarwiają się, nie są porysowane. Nic się z nimi nie dzieje. Wyglądają tak samo, jak po odpakowaniu.
Są małe – to nie są wielkie naczynia, zajmujące pół blatu krzesełka. Ich średnica jest w sam raz do potrzeb niemowlaka. Możesz więc zapakować je do oryginalnego opakowania , włożyć do torby od wózka i spakować na piknik. Sprawdzą się na różnych powierzchniach blatów. Przetestowałam.

Miseczka, podobnie jak jej ”brat’ kubeczek, ma ścięty kształt. Czemu to służy? Wygodzie dziecka podczas nabieranie porcji. Zuza, nabierając łyżką jedzenie od niższej części, a kierując ją do drugiego boku, nie denerwuje się tym, że jedzenie wypadnie, bo wyższy rant to minimalizuje.

Są dość płytkie. I dobrze, po co mają być super głębokie? Przecież i tak nie nalewam dziecku 5 chochel zupy, tylko 1 czy 2, a przez to, że są płytkie, służą nam i jako płaski talerz i jako talerz do zupy. Proste.

Miseczki z przyssawką dobre są też z tego względu, że dziecko, jedząc zupę, czy makaron z sosem, przesuwa sztućcami po dnie, zwykły talerz może się wtedy przesuwać, a miseczka z przyssawką nie.

Widziałyście filmik? Jak w takim razie oderwać miseczkę od blatu? Z boku znajduje się mały ”cypelek” wystarczy go lekko podnieść i miseczka jest odessana:) Proste!

Partnerem wpisu o zbuntowanej dwulatce jest nasza ulubiona marka Doidy Cup.

Na oficjalnej stronie sklepu DOIDY CUP możecie kupić nie tylko kolorowe kubeczki,

ale też miseczki Doidy Bowl, fartuszki i nasze książki kucharskie. Wszystko w jednym miejscu, o tutaj:

A teraz poważnie 🙂

Jakie życiowe problemy mają Wasze dwulatki?

Piszcie w komentarzu, a jeśli nie macie dwulatka, piszcie o swoich bobaskach i starszakach.

Dodajmy sobie otuchy, w rodzicielskiej codzienności 🙂