Muszę od tego zacząć! To był najlepszy czas jedzeniowy Tolki, odkąd rozszerzamy dietę. Mój też:),hihihi.

Ona jest teraz jak zwierzę konsumpcyjne, które próbuje WSZYSTKIEGO z wielką pasją i oddaniem degustatorskim, godnym krytyka kulinarnego. I cudnie się złożyło, że akurat w tym momencie, gdy poznawanie przez nią smaków było w takim rozkwicie, przypadł nam urlop nad morzem. Nie, żebym była jakąś kiepską kucharką. A skąd, hahahahahahha. Radzę sobie, chyba wiecie;) Ale to takie cudowne, TAKIE CUDOWNIE CUDOWNE, gdy ktoś ugotuje za ciebie, ale dokładnie tak samo jak Ty byś to zrobiła i sobie życzyła. Rewelacja!

Dwa tygodnie minęło Tolce na poznawaniu wachlarza potraw, których ja na pewno bym jej w takich ilościach nie robiła. Podczas jednego posiłku, z bufetu BLW Tola potrafiła spróbować, np. pulpecików w sosie, frytek warzywnych, ryżu z warzywami, placków szpinakowych i do tego różne warzywa surowe i gotowane. Wow!   Z pełnym szacunkiem obserwowałam jej zaangażowanie. Czułam się taka…. Rozleniwiona:), bo jedyne co musiałam, to zjeść swój obiad i ogarnąć bałagan po Tolce pod krzesełkiem, jako że wychowana jestem;)

Pamiętam taki urlop z Antkiem, gdy był malutki. Podobne wakacje z niemowlakiem nad morzem, ale sami musieliśmy dbać o wyżywienie. Omg! Wszystko spoko, gdy dziecko jest starsze, ale z maluchem, który poznaje dopiero jedzenie, to meeega wyzwanie.  Wiadomo, wstaje się skoro świt (dzieci tak świętują urlop – zaczynają dzień wcześniej i kończą go później), od razu w gary, kaszki, placuszki, jogurciki. Wcześniej to wszystko trzeba było kupić, szukając produktów z w miarę dobrym składem, obiad – szukanie restauracji, która idzie w jakość nie ilość, wieczne przepraszanie wzrokiem i nie tylko, za to, że dziecko je samo… Urobiłam się wtedy po łokcie.

Dlatego urlop z Tolką, by mógł być nazwany urlopem, spędziliśmy w miejscu, w którym nie martwiłam się o nic, a jedynie o to, by mi zad nie urósł;).  

W Albatrosie w Jarosławcu podczas wakacji priorytetem jest zdrowe menu dla maluchów, dlatego jedzenie dla nich przygotowuje się z naszych alaantkowych przepisów. Wszystko ma taki smak i taki skład jak na naszym blogu, w książkach i ebookach. Tola miała jak w domu, tylko… hm… więcej, hihihih. Zresztą, zerknijcie na zdjęcia.

Kolejna ważna sprawa, to forma podania tych dań. Wszystko dostosowane do małych rączek. No i ostatnie… Komfort psychiczny rodzica podczas posiłku.  W Albatrosie naturalnym widokiem jest niemowlę samodzielnie jedzące i niejednokrotnie rozwalające jedzenie, czy brudny blat stołu, a wraz z nim cale dziecko. Personel jest za pan brat z BLW i nie robi z tego sprawy. A przecież dobre  nastawienie personelu do Bobasów Lubiących Wyrzucać to podstawa idealnego miejsca BLW.

W jadalni dostępne są krzesełka antilopki z naszymi podnóżkami, ręczniki papierowe i stado chusteczek nawilżonych, czyli produkt pierwszej potrzeby matki BLW, co ja mówię, w ogóle matki;)!

A Tolka miała taki apetyt, że Alf przy niej to pikuś.

Budziła się zazwyczaj koło g. 6 (jest urlop jest impreza;)), zjadała coś drobnego w pokoju, albo piła mleko, później uczta śniadaniowa o g. 8.00 i na plażę. Zabierałam jej takie same przekąski co Antkowi, czyli głównie owoce, pieczywo. Czasem kupowaliśmy sobie rybkę, to również pochłaniała. Zresztą, Tola znaczną część czasu na plaży przesypiała, bo akurat wówczas przypadał jej czas na drzemkę, więc czasu na przekąski nie było zbyt wiele. Poza tym… jak się człowiek naje piachu, to miejsca nie ma:). Powrót z plaży, zupa. Hotel ma dla niemowląt zupę nieposoloną – brawo! Później odpoczynek od słońca i obiadokolacja o 16.30. No… tutaj to największe szaleństwo jedzeniowe. Nie gardziła nawet deserem, czyli bukietem owoców. Po obiadokolacji spacer lub zabawy w klubiku dla dzieci, mleko mamy i sen.

Eh… Rozmarzyłam się, pisząc Wam o tym, bo już jesteśmy w domu i akcja „co na obiaaaaaad?”, wróciła.

I wiecie co. Ten urlop, to był naprawdę urlop, a nie czas rodzica polegający na przetrwaniu;) Mogłam skupić się na zabawie z dziećmi i odpoczynku gdy… oni spali:) Jakość jedzenia ma dla mnie potężne znaczenie, dlatego znalezienie hotelu, w którym o tę jakość się dba, zwłaszcza dla dzieci, bierze się pod uwagę ich potrzeby, indywidualne wymagania, to dla mnie super sprawa. Życzyłabym sobie, nam i Wam, by takich hoteli było więcej. 

Albatros Spa&Ski – CHAPEAU BAS!

A dla tych rodziców BLW, którzy nie planowali, ale jednak teraz marzą o urlopie,

Albatros na koniec lata przyszykował 

promocję na wczasy nad morzem.

15 % zniżki na wczasy z dzieckiem

od 7 do 17 sierpnia 2019r.

Kod rabatowy: alaantkowe

Kod ważny do 08.08.2019 lub do wyczerpania promocyjnych miejsc.

( Pakiet BLW jest tylko do 17 sierpnia br.)