Sucha skóra to w mojej rodzinie standard.

Mój tato ma zimą tak suche ręce, że pęka mu skóra. Ja nie mam aż takich problemów, ale żeby nawilżyć moją skórę, muszę się wysilić. Zwłaszcza skórę rąk. Do czasu pandemii jakoś to było. Przetestowałam chyba wszystkie kremy do rąk dostępne na rynku. Myślicie, że przesadzam? Nie:) Serio. Kremy do rąk towarzyszą mi zawsze i wszędzie. Mam je w każdym miejscu domu, w torebkach, w samochodzie i używam, jak tylko czuję dyskomfort lub zawieszę na nich oko. Jak często? Często. Kiedyś policzę;), ale myślę, że dziesiąt razy. Wiem, nie jestem sama, wiele osób zmaga się z suchą skórą i niekoniecznie poddawane to było diagnozie. A teraz, w okresie pandemii, skóra rąk to u wielu koszmar. Nieustanne mycie rąk, traktowanie ich detergentami, odkażaczami, spirytusem… Strach pomyśleć, co tam dzieje się w strukturze skóry, skoro dłonie bywają jak tarka. Gdy użyję złego mydła, a potem nie posmaruję rąk, do tego spryskam je czymś do dezynfekcji – tragedia. Nie mogę się skupić. Serio. I teraz, gdy piszę ten tekst wiem, że za chwilę muszę je jakoś nawilżyć, bo już czuję dyskomfort. Ja mam jeszcze jedną wadę. Dermatolodzy załamaliby ręce. Wiem. Nie umiem nic robić w rękawiczkach. Wiecie, jakie są konsekwencje. Kolejna ingerencja w skórę.

To tytułem wstępu;), a teraz dobra nowina. Bo wiecie. Kremy do rąk to rozwiązanie chwilowe. Choćby były nie wiem jak super, to i tak nie rozwiążą problemu.

Kluczowe zawsze jest to, czego używamy do higieny.

I do tej pory to było dla mnie nie do przeskoczenia. Do tego stopnia, że machnęłam ręką i niech się dzieje, będę myła, czym popadnie, bo i tak to nic nie daje, czy mydło mam za 3 zł czy 300 zł. Jeden pies. Gdy myjesz ręce srylion razy dziennie, skrupulatnie, to ma znaczenie, z czego jest mydło.

Rozwiązanie okazało się niespodziewane. Znacie oleje marki Olini, piszemy o nich często, bo to nasz olejowy wybór. Gdy dostałam do testów ich mydło… jakiego by tu określenia użyć… ULŻYŁO MI. Możecie wierzyć lub nie, ale wystrzeliłam firmie elaborat prywatnie, że to ich najlepszy produkt ever i uwielbiam ich za to bardziej niż za olej lniany. W życiu nie wpadłabym na to, że wyprodukują mydło. Genialne mydło.Po prostu czad.

Ale czekajcie. Zanim powiem, jak to czarodziejskie olejowe mydło działa, piszę dalej. Bo okazuje się, że to rozwiązanie nie tylko dla mnie. Odkąd myję tym mydłem ręce Toli i jej całe ciało, jej skóra jest po 70% lepsza. Lepsza to dobre słowo, gdy motasz się codziennie, jak nawilżyć skórę rąk dziecka, gdy ono nie cyka się właściwie, co z nimi robi. Jedzenie rękoma, grzebanie w ziemi, nieustanne moczenie, w czym popadnie, oby było mokre itd. A Toli skóra jest specyficzna.

Czy Tola ma atopowe zapalenie skóry? Raczej nie. Mówię raczej, bo nikt nigdy nie kierował nas na diagnostykę. Zresztą, ta suchość skóry nie swędzi. Te klasyczne objawy nie występują.  

Może wyjaśnię chałupniczo, ale merytorycznie, czym jest AZS. Będę posiłkowała się wywiadem z naszym ekspertem ze spec live na temat alergii u dzieci z lekarzem Marcinem Sanockim. Podlinkuję Wam ten live o alergiach tutaj (klik).

azs u dziecka

AZS daje objawy suchej skóry, to defekt skóry, który znajduje się na całej jej płaszczyźnie. Nie tylko tam, gdzie daje objawy w danym momencie. Nie można się wyleczyć z tej choroby, można oswoić. Jak to się dzieje?  Nasz ekspert przyrównał skórę do materii złożonej z cegiełek. Przy AZS połączenia tych cegiełek nie są wystarczająco szczelne i coś się przez te luki przedostaje. Tam, gdzie się przedostaje, powstają zmiany. Odpowiednie nawilżenie zmniejsza te szczeliny, cegiełki przylegają do siebie bardziej.

Idealnie jest, jeśli dojdzie się do tego, co wywołuje zmiany skórne, ale niestety często to się nie udaje. Jeśli nie wiemy, co nasila zmiany, to zmiany skórne mogą pojawiać się nagle. Najczęściej u niemowląt są to policzki, dłonie, nadgarstki i ta suchość powoduje swędzenie. Dzieci śpią niespokojnie, bo próbuję złagodzić swędzenie i się drapią. Bywa, że to się zaognia, skóra pęka i dochodzi do zakażenia jakąś bakterią. Oczywiście nie zawsze tak musi być. Czasem pojawia się samo i samo znika. Nie można z tego wyrosnąć i to jest bardzo charakterystyczne dla AZS. Z wiekiem zmiany mogą zmienić swoją lokalizację. Sucha, szorstka skóra jest wówczas pod kolanami, na zgięciach łokci, na szyi, są sine cienie wokół oczy. W miarę upływu czasu można nauczyć się swojej atopowej skóry, wie się czego unikać, jakie nawilżanie służy. Atopowe zapalenie skóry nie lubi długich kąpieli. Wilgoć po kąpieli szybko paruje i zostawia na skórze duże szczeliny. Dlatego zawsze lepszy jest szybki prysznic i od razu dobre nawilżenie.

I tak też robię z Tolą. Ona nie przesiaduje w wannie jak większość dzieci. Ale ponieważ kocha to robić, czasem jej pozwalam. Jednak nie tak po prostu w wodzie. Wlewam do niej olejek z migdałów. Po kąpieli, gdy wytrę skórę, smaruję ją jeszcze dodatkowo tym samym olejkiem migdałowym. Każdą partię ciała, niezależnie od tego, czy jest sucha czy nie. To profilaktyka. Nie czekam na zmiany. Cieszę się, że ich nie ma i robię wszystko, by nie dopuścić do tego, by powstały. Ta suchość Tolę nie swędzi, ale ja dobrze wiem, jakie to uczucie, mieć suchą skórę lub zaognioną od nadmiaru suchości. Nie musi swędzieć, by było okropnie.

Pod prysznicem myję Tolę mydłem Olini. Jakbym miała powiedzieć, które dla niej jest najlepsze, a powiem, to Troska. Jego składniki skóra Toli lubi najbardziej. Chyba za sprawą oleju kokosowego i oliwy z oliwek.

Na czym polega fenomen mydeł Olini?

Są one wykonane tylko z naturalnych składników, bez żadnych niechcianych dodatków. Swoje właściwości zawdzięczają świeżym, zimnotłoczonym, niefiltrowanym olejom z olejarni Olini. Po umyciu tymi mydłami, na skórze pozostaje to, co jest chyba właśnie ich sukcesem – pewnego rodzaju warstwa nawilżenia, taki film, który nie jest w dotyku tłusty, olejowy, ale daje skórze poczucie odpowiedniego nawilżenia. A może tworzy jakąś barierę dla czynników zewnętrznych? Nie wiem, ale to uczucie nie mija tak szybko, utrzymuje się. Z pełną odpowiedzialnością i całkiem szczerze powiem Wam, że odkąd myję Tolkę tymi mydłami, jej problemy skórne są ZNACZNIE mniejsze. Nie ma już zaognień, skóra nie jest szorstka.

Myjemy ręce bardzo często, mamy ten nawyk od zawsze, nie tylko od momentu pandemii. Wiemy, że to clou higieny. Dlatego dobry środek czystości to wielki sukces. W zasadzie nie jest ważne, które mydło Olini wybierzecie jako pierwsze. Każde Wam posłuży, zobaczycie. A po wypróbowaniu trzech, siłą rzeczy będziecie mieli swoje preferencje. Do wyboru macie:

MYDŁO OTULENIE

z oleju kokosowego, słonecznikowego, rzepakowego, oliwy z oliwek, oleju z pestek moreli

MYDŁO CZUŁOŚĆ

z oleju kokosowego, konopnego, oleju z wiesiołka.

MYDŁO TROSKA

z oliwy z oliwek, oleju kokosowego, słonecznikowy, oleju konopnego

Dużo informacji na temat działania mydełek znajdziecie tutaj (klik).

Atopowcom szczególnie polecam te mydełka. Dbałość o taki typ skóry jest kluczem do sukcesu. Każdy chory to wie. Jeśli to właśnie te mydełka okażą się dla Was drogą do mycia rąk i w ogóle ciała bez negatywnych konsekwencji w postaci suchej skóry, to będę szczęśliwa, że to właśnie ja Wam je poleciłam.

Aha, olejek z migdałów wspiera nawilżanie skóry, ale to już każdy właściciel suchej skóry wie.

Partnerem wpisu jest marka Olini, których produktów z pełnym zaufaniem używamy od kilku lat w naszych domach. 

Mamy dla Was stały rabat na wszystkie produkty Olini. 

10% z kodem: 

alaantkoweblw

Chcesz poznać nasze książki i ebooki z przepisami?
Wszystko to znajdziesz w jednym miejscu – naszym alaantkowymSKLEPIE.
AlaantkowySklep