Ile dziś w nocy spałaś? Hę? Szukamy rekordzistki. Nie oszukujcie. Asia sypia już w miarę. Zuzia, mimo iż nadal kp, jednak daje matce pospać, ale Ania… ta jest Waszą poważną konkurentką.

Matka to taki zawód, który nie ma L4, a o urlopie możesz pomarzyć, bo jak nazwać urlopem wyjazd, na który zabierasz swojego szefa i jeszcze go obskakujesz? Dziwny jest świat mamy, poodwracany do góry nogami. Śniadania je się na obiad, obiad na kolację, a w rzeczywistości wszystko je się w nocy albo w międzyczasie. I ten chroniczny brak snu…

Mawiają „Śpij, gdy dziecko śpi”. Taaa… a sprzątaj, pierz, prasuj, gotuj, gdy dziecko pierze, sprząta, prasuje, gotuje. Za złote rady dziękujemy.

Mamy jednak w tym macierzyńskim bałaganie jednego sprzymierzeńca.

Kawę.

To ona jest tym, co w zwariowanym okresie macierzyństwa jest naszym obiektem pożądania. Czasem prysznic i siku też, ale jednak kawa, to nasza siostra w potrzebie. Dzięki niej pieluchę zakładamy przodem do przodu, odróżniamy dzień od nocy i nasze dziecko od cudzego… żarcik przecież. Dlatego dziś to kawa będzie naszą bohaterką.

Cudowna, aromatyczna, pieszcząca nasz niewyspany mózg towarzyszka życia.

OCZEKIWANIA
RZECZYWISTOŚĆ

To co? Napijmy się. Ale gdzie… co… Nie… No nie tak! Chyba nie będziesz piła takiej lury! Kawa musi pachnieć, smakować rześkim umysłem i wysokim stanem świadomości, a tego nie dadzą Ci te rozpuszczalne granulki. Kawę trzeba zaparzyć. Zaraz powiesz, że nie masz ekspresu. A my wtedy powiemy, że mieć nie musisz. Ha! To co mieć trzeba, by pić codziennie DOBRĄ kawę, na którą bez wątpienia zasługuje macierzyństwo?Zaraz się dowiesz. Majątku nie wydasz… Bez obaw.

Wybieraj, przebieraj, dopasuj do swoich potrzeb.

Najprostszy sposób parzenia kawy z efektem wow. Co my tu mamy? Wysoką, cylindryczną szklankę, na dno której wsypuje się kawę. Zalewamy ją odrobiną gorącej wody i parzymy chwilę, następnie dolewamy wodę do końca i przykrywamy pokrywką z tłokiem. Parzymy kawę około 4 minut, dociskamy tłok i gotowa kawunia dla mamuni. Przelej do kubka i proszszsz… Oczywiście możesz kupić dowolny model, kierując się różnymi kryteriami. Chcesz wiedzieć więcej o French Pressach, klikaj TUTAJ.

To nie tylko tani i łatwy sposób parzenia kawy, ale też całkiem ładny gadżet. Składa się z ceramicznego drippa i dzbanka. Do stożkowego drippa wkładamy papierowy filtr, ustawiamy dripp na dzbanku i wsypujemy do niego kawę. Zalewamy odrobiną goracej wody, by namoczyć kawę, odczekujemy chwilę i dolewamy tyle wody, ile potrzebujemy. Kawa parzy się powoli, ściekając do dzbanka. Gotowe. Wystarczy nalać do kubka. Zerknij TUTAJ, a zobaczysz, jakie to proste.

Kawiarka to bardzo tradycyjny sposób parzenia kawy, który Włosi uwielbiają. Parzy aromatyczną i bardzo intensywną kawę. To dwuczęściowy czajniczek, za pomocą którego na gazie przygotujesz swoją małą czarną. Do dolnej części kawiarki wlewamy gorącą wodę, następnie wsypujemy kawę na sitko, zakręcamy i stawiamy na kuchenkę na małą moc palnika. Gdy usłyszymy bulgotanie, kawa jest gotowa. No, genialny mały ekspresik dzbankowy. Bardzo nam się to podoba. A do tego ten cały rytuał. Nie uważacie, że to takie… włoskie 😛

Powiesz, że gadżet zbędny. „Kupię sobie mieloną i gotowe”. Ale my mówimy o dobrej kawie dla dobrej mamusi. Dlatego mówimy o młynku, bo najlepsza kawa, to świeżo mielona kawa. Tylko kawa w ziarnach zasługuje na miano DOBREJ. A taka zmielona tuż przed zaparzeniem, to już w ogóle miodzio. Dlatego młynek, to must have kawoszy (ustalmy od razu – tak, matka jest kawoszem). A wcale nie jest taki drogi. Możesz kupić wersję ręczną lub automatyczną. Koniecznie musi mieć regulowaną grubość mielenia, bo różne metody parzenia wymagają różnej grubości. Bo na przykład taka kupna kawa mielona jest bardzo drobna i już do parzenia w dipperze się nie nadaje. Uwierzcie nam, taka świeżo zmielona kawa robi różnicę i w smaku, i w aromacie. I to jaką różnicę! Z resztą, kto raz wypił taką kawę, wie, o czym mówimy. Nie wiesz, który młynek wybrać? Posłuchaj mądrzejszych od nas speców z Coffee Desk TUTAJ.

Bo zaraz powiecie, że Wy to lubicie z pianką. No jasne, że z pianką. Kobieta przecież delikatna jest. Proszę bardzo. Jaką kawkę z mleczkiem sobie życzycie? Cappuccino? Latte? Taką cudowną pianeczkę zrobicie szybko za pomocą spieniacza. Możecie mieć wersję tanioszkę lub wersję droższą. Wasz wybór. Jaka by nie była, piankę zrobi elegancką. Taki spieniacz przyda się także do przygotowywania kakao dzieciom (no, wiemy… niby post dla matki, a już o dzieciach musiałyśmy wtrynić. Sorki). Musimy Wam przyznać, że mleko czy kakao z taką pianką, jest wg dzieci bardziej rasowe niż takie zwykłe. Warto.

Aha. Do takiej białej kawki pysznie pasuje syrop o Waszym ulubionym smaku, od wyboru do koloru, sami zobaczcie TUTAJ. Musimy to podkreślić – te syropy mają mega skład😱 Żadnych syfów. Wiadomo… Ale żeby nie było. Od zawartości w nich cukru dupsko na bank Wam urośnie, nie ma cudów! Za to jaki smak… omniomniom.

Wiemy, wiemy… Jasne, że wiemy, o czym Ty myślisz podczas czytania tego postu. „Fajnie, fajnie. Ciekawe, ciekawe… kiedy do cholery ja mam tę kawę wypić”. I dla takich mam z zeroczasowym trybem życia mamy rozwiązanie. Kubek termiczny, utrzymujący ciepło do kilku godzin. Parzymy kawkę, wlewamy do szczelnego kubasa i heja na spacer w śnieg i zawieruchę. I będzie tak… Dziecko tarza się w śniegu, robi orła i inne ptaki, a Ty łyczek za łyczkiem i tak Cię rozgrzewa, że Hawaje… Eh…

A dla ”matek, które siedzą w domu”, jest też rozwiązanie w postaci termicznego dzbanka:

I słuchajcie, tu nie tylko chodzi o to, że kawa parzona, na któryś z tych sposobów jest smaczniejsza, ładniej pachnie, wygląda itp. Ona po prostu jest nieprzetworzona w odróżnieniu od rozpuszczalnej. Ta druga zawiera dużą ilość akrylamidu (parzona też ma, ale nie aż tyle), poddawana jest wielu procesom technologicznym, często używa się do jej produkcji gorszych ziaren, a żeby lepiej smakowały, dodaje się ulepszaczy. Nie brzmi to pysznie, przyznajcie sami.

Na koniec informacja dla mam w ciąży i karmiących piersią. O tym, jak to u Was jest z kawą, przeczytacie TUTAJ i jeszcze TUTAJ.

Ale weź nie marudź… Dasz radę… Co możesz zrobić, by Ci się udało? Może…

Zamotaj niemowlaka w chustę (działa). Nie wyciągaj go z niej. To warunek. Inaczej, wszystko przepadło.

Gdy dziecko usnęło w łóżeczku, nie myśl o kawie! Obudzi się na bank, gdy tylko kawka wjedzie na stół. Myśl o praniu. Tak, albo o myciu naczyń myśl. O toalecie też nie myśl, na to hasło też się budzą.

Jeśli dziecko jest starsze, zrób kakao i razem wypijcie. Nie, nie nazywaj kakao kakaem. No co Ty. Pobawcie się w restaurację, będziecie gośćmi, którzy przyszli na kawę. Nie. Ciastek nie ma 😛

Teraz Wasze pomysły…

Patronem wpisu jest CoffeeDesk sklep z pasją, z DOBRĄ kawą i wszystkim tym, co do niej niezbędne.

Kod rabatowy:

ALAANTKOWEBLW 

-30 zł przy zamówieniu za min. 149 zł, ważny do 31.12.2018r., jednorazowy, łączy się z innymi promocjami!

Śmigajcie na zakupy po świąteczne upominki na stronę 
coffeedesk.pl
(klik)