Kiedyś wrzuciłam takie zdjęcie na Fb z komentarzem, że nie ma mnie na prawie żadnym zdjęciu z dziećmi, ciągle robię tylko im foty, czas to zmienić:) Wy też licznie komentowałyście, że u Was podobnie!

Zaczęłam więc segregować zdjęcia i porządkować je, żeby w końcu wywołać, ale trwa to wieki. Wstyd się przyznać, ale ostatnie fotografie wywoływałam, kiedy Ala miała 3 miesiące. Obiecałam sobie, że do końca września to ogarnę. Oczywiście czas działał na moją niekorzyść, ale z pomocą przyszło mi Printu, (o którym dowiecie się więcej tutaj) i ich fotoksiążki, które w jeden dzień ogarnęły kronikę rodzinną 🙂

Ale o tym może później, bo do pisania tego ”listu” skłoniło mnie właśnie cofnięcie w czasie i wybieranie zdjęć do fotoksiążek…

 

Ten post - ''list" do Was, chciałam zatytułować: ''Nie odkładaj siebie na później"

Dlaczego?

Kiedy rodzi się dziecko lub drugie i kolejne:), nagle świat wywraca się nam do góry nogami, prawda?
Z pewnością zaskoczyło Was to, jak jest w rzeczywistości. Niby się człowiek spodziewa, że będzie tak czy siak, ale życie rysuje swoje scenariusze. Dobrze gdy bobas rodzi się zdrowy, rozwija się prawidłowo i w ogóle jest ”grzeczny” (hahaha). Gorzej gdy mamy popularnego ”hajnida”, alergika czy jeszcze inny problem
z rozwijającym się maluchem. Wtedy na pierwszy plan zawsze wysuwa się macierzyństwo i potrzeby dziecka. A co z kobiecością? Co z nami? Naszymi planami? Realizacją siebie? Mam wrażenie, że czas po urodzeniu dziecka, płynie zupełnie inaczej, szybciej niż wcześniej. Odmierzają go pory karmienia, spacerów, drzemek.

W pewnym momencie chyba każda z nas łapie tzw. doła
i zastanawia się jak będzie dalej.
"Co ze mną !?"

Niektóre kobiety szybko wracają do ukochanej pracy, inne ”siedzą” z dzieckiem w  domu jak najdłużej. Jeszcze inne są na życiowym zakręcie…

''Wrócić do pracy, której chyba za bardzo nie lubię?''
''Zostać z dzieckiem?
Ale kto spłaci wtedy kredy na mieszkanie? Nie starczy nam kasy...''
''Jak nie wrócę teraz, to nie będę miała w ogóle do czego wracać.''
''A może otworzyć coś swojego, tylko co miałabym robić?''

”Pracując w Internetach” poznałam całe mnóstwo wspaniałych, przedsiębiorczych, kreatywnych kobiet – mam.

Takich jak Ty, Czytelniczko.

Kobiet, które rzuciły swoje dotychczasowe życie, etaty, na pracę na własny rachunek, równocześnie zajmując się dzieckiem. Dlaczego o tym wspominam? Żeby dodać Wam odwagi, otuchy, jeśli czujecie, że właśnie jesteście na takim życiowym zakręcie, gdzieś pomiędzy pieluchami, a realizacją siebie.

Czasem jest tak, że mimo skończonych studiów, mimo, wydawałoby się, dobrej pracy, czegoś nam w życiu brakuje (do samorealizacji). Najczęściej przeszkodą są:

  • brak pieniędzy na rozwój (niestety),
  • odwagi (do pójścia inną drogą),
  • i pomysłu (uwierz w siebie, na pewno coś wymyślisz!).

Ale każda z nas jest silną kobietą, która przeżyła;) ciążę i poród, prawda?

Co nas może bardziej wzmocnić, niż urodzenie dziecka?

Macierzyństwo może powodować wielkie pokłady zmęczenia, niewyspania, ale także siły!
Serio.

Przeglądam dzisiaj nasze fotografie, patrzę na maleńką Alicję i siebie sprzed 4 lat, łezka się w oku kręci, że dziewczyny są już tak duże, a czas tak pędzi. Dopiero co byłam jedną z tym mam, które właśnie opisuję. Urodziłam pierwszą córkę, dostałam obuchem w głowę, sen przestał trwać 8h ciągiem, a zmienił się na wieczne niedospanie:) Zmieniłam tryb życia z pracownika na „niewolnika” własnego dziecka hahahah <żartuję>. I ten wieczny strach od momentu narodzin, o każdą pierdołę. Katar, krzyk, ból brzuszka, ulewanie, wszystko takie nowe, więc powodowało ogromny stres. Też tak macie? A potem żyłam dylematami – co dalej? Wrócić do pracy? Zostać z małą jeszcze rok w domu? Oddać do żłoba? Co zrobić?

Z jednej strony nie chciałam posyłać Ali do żłobka, z drugiej brakowało mi pracy, kreatywnego spędzania czasu (niekoniecznie przy Duplo i modelinie ;)). Pracy, która uwolniłaby mój potencjał. W tym momencie poznałam Anię i powstał nasz blog. To był strzał w dziesiątkę. Wspólne zainteresowania, pasja, zmieniły się
w regularną ”pracę” nad blogiem, naszą stroną, przepisami, a potem pierwszą i kolejną książką…

Jak tego wszystkiego dokonałyśmy? Pracą. Realizacją naszych (często mega spontanicznych) pomysłów. Ale musicie wiedzieć o jednym – to wszystko nie wydarzyłoby się, gdybyśmy nie zaryzykowały, nie podążały za marzeniami, nie odważyły się pukać do różnych drzwi. Przecież wyd. Mamania samo nas nie odkryło:) To my napisałyśmy w środku nocy maila z pomysłem na pierwszą książkę, wierząc, że w gąszczu innych propozycji wydawniczych, chociaż dostaniemy odpowiedź „odczytano”.

Kto nigdy nie ryzykuje, nic więcej nie osiągnie. Ale czy tego wszystkiego dokonałybyśmy nie będąc matkami?

Pewnie nie. Może nie. Nie wiem.

Jedno jest pewne – nasze dzieci od zawsze nas inspirują, dają kopa do działania, są motorem, dla którego warto żyć i realizować swoje postanowienia. Wierzę, że Wy macie dokładnie tak samo. Macierzyństwo jest czymś pięknym, choć może być trudne i czasem nużące, ale może z Was wydobyć pokłady nowych pomysłów.

Bo urodzenie dziecka, nie oznacza zamknięcia się w pieluchach na rok i odliczania dni do powrotu do pracy. Macierzyństwo może w nas obudzić nową pasję i pomysły. Jeśli nasz przykład to dla Was za mało, zerknijcie do innych kobiet, które odniosły swój mały sukces, zmieniając etat na pracę dla siebie/ na siebie:

"Jestem mamą trójki. Nie ma lekko, żeby więc oderwać się trochę od chłopaków, zajęłam się swoim biznesem. Tworzę dla rodziców drewniane pomoce edukacyjne, a także alaantkowy podnóżek do krzesełka, wszystko dostępne w naszym sklepie."
"Po drugim dziecku wróciła na 2 lata do "Rzeczpospolitej", po czym definitywnie z niej sobie poszłam i to była najlepsza decyzja w moim życiu zawodowym Teraz robię Crazy nauka".
"Odeszłam z korpo (umowy, paragraf) i zajęłam się fotografią. W tym roku otworzyłam firmę. Teraz pracuje nad swoim produktem. Znajdziesz mnie na Rodzina nomadów - Tu i Wszędzie"
"Zostawiłam uczelnie i znalazłam odwagę, by wbrew wszystkiemu zająć się tym co kocham czyli pisaniem"
"Moja żona 9 lat temu zaczęła rodzić dzieci i jakoś tak jej się to spodobało, że nie wróciła na etat. 😉 Kilka lat temu pomogła przyjaciółce w prowadzeniu warsztatów rozwojowych dla kobiet. Zarybiło. Założyły razem fundację Mamy Czas i prowadzą dwa cykle warsztatów skierowanych do kobiet: rozwojowe Przystań dla serca oraz Mama na Starcie - dla kobiet wchodzących po raz pierwszy w macierzyństwo. Na ich warsztaty tworzone są nawet listy rezerwowe."
"Rzuciłam trzy etaty i założyłam swoją działalność. Teraz nie wyobrażam sobie pracować na kogoś."
"Po drugim porodzie już nie wróciłam na etat tylko jak dziecko skończyło rok założyłam PrimoCappuccino.pl 😊 Jeszcze przez 2-3 lata godziłam to z wyjazdami jako pilot włoskich podróży, a potem już głównie działalność w sieci. Dokładnie miesiąc temu urodziłam 4. dziecko i działam dalej."

Przykładów mogłabym podać pewnie jeszcze z 20, ale chyba to wystarczy by dodać Wam odwagi do działania. Jeśli wciąż tkwicie w poczuciu, że coś jest nie tak, że chcecie coś w życiu zmieniać, osiągnąć więcej – przestańcie tylko o tym myśleć. Zacznijcie działać!

A jeśli jesteście zadowolone i spełnione, trwajcie w tym cały czas! Tego Wam życzymy 🙂

Wasze A&A

PS Praca z dzieckiem może wydawać się ciężka, ale pamiętajcie – ono ma także ojca, dziadków, może opiekunkę lub przedszkole. Pamiętajcie o tym i do dzieła!

Czekam na Wasze komentarze – jestem bardzo ciekawa kim jesteście drogie Czytelniczki, czy macie podobne rozterki, a może czeka na Was ukochana praca, która chwilowo musi czekać, bo przewijacie bobasa?:)

A jeśli zmotywowałam Was też do zrobienia porządków
w Waszych foto galeriach i chcecie zaprojektować swoją
fotoksiążkę, klikajcie tutaj:

Mamy dla Was rabat od Printu!

-40% 

Promocja obejmuje wszystkie fotoksiążki Printu – w dowolnym formacie i oprawie, bez limitu stron.

Kod jest ważny do 30 listopada 2018 r.

KOD: alaantkoweblw-40

Partnerem wpisu jest: