Jak odstawić dziecko od piersi?

Czy ”dzieci BLW” same odstawiają się od piersi, w myśl głównej idei tej metody?

Ok. Ustalmy raz na zawsze. BLW= Baby Led Weaning = dziecko odstawia się od mleka w trakcie rozszerzania diety, zamieniając je/ wybierając częściej pokarmy stałe. Kiedy i jak to robi? Powoli, stopniowo, na przestrzeni wielu miesięcy. Nie gdy kończy roczek:) Dziecko je więcej pokarmów stałych i pije coraz mniej mleka. Ale przede wszystkim, samo steruje tym procesem.

Tyle z teorii.

Myślicie, że dzieci same odstawiają się od piersi? Serio, wydaje Wam się, że one sobie piją i myślą jak w Dniu Świra ”ostatni łyczek, od jutra dość”. Po co właściwie miałyby wpadać na tak straszny (dla siebie) pomysł? Pozbawiać się tego, co smakuje im najbardziej. No Way! One będą piły tego mleka zdecydowanie mniej np. w wieku 2, 3 lat w porównaniu do noworodka, ale 90% z nich nie odstawi się bez naszej pomocy.

Niestety, jeśli liczycie na to, że Wasze 14 miesięczne, czy dwuletnie dzieci odstawią się wspaniałomyślnie od piersi to się mylicie ;)*

*(Tak, jakiś procent z nich to zrobi z wiadomych tylko dla nich powodów, ale zdecydowana większość nie. Na podstawie badań nad małpami (są najbliższymi najbliższymi krewnymi :P), dr Katherine Dettwyler opracowała 6 wskaźników sugerujących naturalne odstawienie się dziecka od piersi, m.in.: pojawienie się pierwszych zębów stałych (ok. 6 r.ż.), dojrzałość immunologiczna (ok. 6 r.ż), 1/2 wieku dojrzałości płciowej (6-7 r.ż.). Więcej czynników znajdziecie w ty artykule badaczki KLIK.)

Co jednak, gdy mama nie chce karmić tak długo dziecka?

Jak odstawić dziecko od piersi?

Opowiem Wam moją historię
„Jak odstawiłam Zuzię… od piersi i przy okazji do drugiego pokoju.”

Po kolei: 

Czego w życiu bym nie zrobiła?

-nie posmarowałabym sobie sutków musztardą, nie zaklejałabym sobie brodawek, nie kłamałabym, że ”cyci” są chore na ospę :P. NIE, to nie dla mnie.

Co myślałam, że mogłabym zrobić ?

-wyjechać na 3 dni do SPA, a dziecko wtedy wyryczałoby się i byłby spokój.

 

 

Serio, uwierzyłyście w to, że tak pomyślałam?

 Jasne, że NIE!

 Tego też nie zafundowałabym swojemu dziecku.

Jak więc odstawić dziecko od piersi łagodnie, delikatnie, w miarę delikatnie?

Uważam, że najlepiej
STOPNIOWO I Z WYCZUCIEM
oraz w POCZUCIU WSPARCIA
I BLISKOŚCI MAMY.

Jak do tego doszłam? A no nie powiem, że było mi lekko. Pierwsza myśl o odstawieniu pojawiła się jak tylko Zuza (wtedy niespełna 2,5 letnia) zaczęła publicznie domagać się piersi na wakacjach (w maju). Każde moje „nie teraz”, kończyło się jej histerią. To było przekroczenie moich granic. Nie chciałam, by tak się zachowywała, by tak mnie traktowała. Wtedy poczułam, że mimo iż ona nie jest jeszcze gotowa, dla mnie koniec kp jest coraz bliżej.

Starszą Alę karmiłam 3,5 roku i przerwałam tylko dlatego, że byłam w ciąży i bardzo bolały mnie piersi. Powiedziałam jej ”od dziś koniec kp ” i tyle. 3,5 latka przyjęła to ze smutkiem, ale dała radę, tuląc się codziennie buzią lub rączką do piersi.

Nie planowałam, jak długo będę karmić Zuzię,

ale ona to zupełnie inny kaliber. Gdy Ala chciała się napić, po prostu „kulturalnie” to robiła i odchodziła. Gdy Zuzia pragnęła piersi, świat mógł się kończyć, a ona wyć w niebogłosy i szarpać bluzkę, gdy odmawiałam. Tak, zdecydowanie była jednym z tych „strasznych dzieciaków”;), co wydzierają matce cyca z bluzki.  Czułam się z tym źle i chciałam to zakończyć. Ale nie miałam pomysłu jak tego dokonać bez ofiar:)

Wpadłam więc na pomysł, by połączyć to z remontem pokoju dla dziewczynek, który obszernie Wam relacjonowałam wiosną na instagramie. Pamiętacie te urocze naklejki z jelonkami i lasem od YokoDesign?

Do tej pory Zuzia spała w naszej sypialni, w łóżeczku dostawionym do naszego. Miała więc mleko na wyciągnięcie ręki każdej nocy. Wiedziałam, że przeniesienie Zuzi do pokoju Alicji + kupienie dla niej większego łóżka może mi pomoc w procesie odstawienia. W końcu ”jesteś już dużą dziewczynką, będziesz spać sama, bez mamusi i mleka” brzmiało rozsądnie 😛

Podczas odstawiania od piersi zadbaj o spokój, czas dla Was .
Nie dokładaj dziecku innych dużych, stresujących zmian
(np. pójście do żłobka).

Sprawa jednak, okazała się być o wiele trudniejsza niż myślałam. Musicie wiedzieć, że do tej pory Zuzia zasypiała w domu tylko przy piersi. Jeśli mnie nie było, czekała tak długo aż wracałam, a w dzień omijała drzemki, jeśli nie mogła zasnąć przy piersi. Ona w ogóle ma turbo napęd, więc drzemki w ciągu dnia szybko przestały być jej potrzebne.
W momencie, gdy w kwietniu poszła do żłobka, zaczęła w nim samodzielnie zasypiać.

To dało mi też spokój, że dziecko w końcu wie, że można zasnąć inaczej niż z matką i że umie to samodzielnie zrobić.

Zaczęłam jej coraz częściej odmawiać piersi w dzień. Jednak to potęgowało tym, że naprawdę ze zdwojoną siłą protestowała na moją odmowę. Mimo tego nie ulegałam, odwracałam jej uwagę np. zabawą, książką albo proponowałam zabawę z tatą. Karmienia w dzień zaczęły być sporadyczne (nad ranem około godz. 5 gdy się obudziła, by spała dalej, a potem dopiero wieczorem do spania). W nocy też czasem się budziła i piła, jakby chciała zatankować do pełna. 
W tym samym czasie trwał remont. Do żłobka chodziła już od 2 miesięcy (to ważne by nie odstawiać dziecka w tak „traumatycznych”:) dla niego okolicznościach jak adaptacja do żłobka, kiedy dziecko szczególnie potrzebuje bliskości).

Codziennie tłumaczyłam jej, że za kilka dni dostanie swoje nowe piękne łóżko i nowy leśny pokoik. Razem wybierałyśmy naklejki na ścianę i kolor dywany do pokoju.
W pierwszym dniu, kiedy przeniosłam Zuzę do nowego pokoju, od razu wiedziałam, że nie ma sensu ani powodzenia moje odstawienie jej. Była tak podekscytowana, że jest ”taka duzia” i ma nowe łóżko i że nie mam w nim mamusi, że stwierdziłam, że to nie jest dobry pomysł, by informować  ją o odstawieniu.

Sama chyba też nie byłam na to gotowa, jak okazało się później…

Po kilku dniach, gdy emocje związane z remontem opadły, zakomunikowałam jej wieczorem, że mleczko się już kończy i może zasnąć przytulona do mnie. Skończyło się to mega płaczem, takim wiecie płaczem z głębi serca, jakbym jej co najmniej matkę zabrała:P Nie wytrzymałam tego, nie byłam konsekwentna. Po 2 godzinach leżenia, czytania, tulenia, ryczenia… dałam jej pierś, by zasnęła spokojna. Czułam, że nie wiem, jak odstawić ja od piersi. Czułam, że nie chcę jej już karmić, a jednocześnie nie chcę jej tego odbierać.

Dlatego tak szczegółowo Wam o tym piszę?

Bo o ile przy starszej – poszło mi to w sekundę i bez większego zastanawiania się, o tyle przy drugiej targały mną tak skrajne emocje, które to właśnie Wy często opisujecie w wiadomościach do nas. Tak, czułam się podobnie. Czasem odczuwałam wstręt, agresję, wkurzenie by nie powiedzieć gorzej:) na to, że „muszę” ją karmić, bo nie umiem jej odstawić. Szukałam pomocy w rozmowach z Anią, by przerobić to w głowie.

Ważne by mieć wsparcie w zaufanej osobie, która Was nie oceni.

Następnego dnia stwierdziłam, że może lepiej, żeby w czasie usypiania wieczornego mąż przejął Zuzię. Ten wieczór strasznie się skończył.Wiedząc, że jestem w domu, płakała i wciąż mnie wołała. Dopiero gdy była już skrajnie zmęczona swoim lamentem, zasnęła. To nie było dobre ani dla niej, ani dla mnie. Czułam się fatalnie słysząc za ścianą jak mnie woła. Ale chciałam być konsekwentna. Nie weszłam.

3 dnia stwierdziłam, że takie odstawienie nie jest na moje nerwy. Odpuściłam temat.

W odstawieniu trzeba być konsekwentnym! Bo ja wiem…A co to, wojsko?

Kolejne kilka dni chodziłam wkurzona, zastanawiając się, dlaczego tak trudno idzie, a raczej wcale nie idzie mi odstawienie Zuzi od piersi. W końcu nadszedł kolejny weekend. Powiedziałam sobie stanowcze KONIEC.

Zaczęłam od nowa rytuał, który towarzyszy nam od tej pory codziennie. Kolacja, kąpiel, mycie zębów, siku, książka, spanko. Kładę się z nią, czytamy, a potem gaszę światło. Włączam ”piesia” i szepczę jej do ucha bajkę o zwierzątkach ze ściany. O myszce, która wariowała w lesie, o sowie która miała dużo przygód, jelonku, który złamał nóżkę. Czasem powtarzam w kółko podobne zdania, by tylko wprawić ją w stan uśpienia,hahaha, czasem miałam wrażenie, że prędzej to ja zasnę niż ona:), mimo że w dzień już nie sypia. I tak do momentu aż zaśnie. Przez pierwszy dzień szeptanie przeplatało się z mega płaczem, podobnym do tego kiedy mąż próbował ją uśpić. Ale tego dnia czułam 100% determinację i mimo, że było mi jej żal, że tak łka, nie ugięłam się.

Tuliłam, szeptałam, czasem milczałam. Leżałam obok, aż zasnęła.

Każdego kolejnego dnia ten płacz i smutek były mniejsze i coraz mniejsze. W dzień nie pytała o mleko, lub gdy to okazjonalnie robiła, odwracałam jej uwagę.

Z czasem, gdy tylko kładła się do łóżka, a ja zaczynałam od słów ”Dawno, dawno temu, w pięknym zielonym lesie…”odruchowo kładła się na boczku i zaczynała uspokajać.

Po niespełna tygodniu wieczornym smuteczków przy usypianiu, przestała zupełnie mówić o piersi.

To jednak nie było jeszcze odstawienie od piersi. Zuzia nadal miewała pobudki w nocy. A ci którzy mnie znają, prawda Aniu? wiedzą, że nade wszystko cenię sobie sen. Długi nie zmącony,hahaha. Uwielbiam się wysypiać. Dlatego w nocy, gdy Zuzia się budziła, od razu zabierałam ją do naszego łóżka, dawałam pierś i spałyśmy dalej razem.

„Ojej, jaka niekonsekwencja” – ktoś powie! I co z tego? W prawdziwym życiu nie wszystko musi być jak w podręcznikach, pamiętajcie. Ba! Nie jest!

Wasza intuicja i Wasz komfort są też ważne!

Pijąc w nocy, Zuzia praktycznie robiła to nieświadomie. Nie płakała nad ranem, że teraz też chce mleka, bo w nocy dostała. Nie robiłam dziecku wody z mózgu. Nocne kp mi też w niczym nie przeszkadzało. Mało tego, piersi miały szanse wyregulować ilość mleka stopniowo.

Pamiętajcie, by dbać o regularne opróżnianie piersi podczas odstawienia, by nie dopuszczać do zastoju.

 Od maja do lipca tak wyglądało nasze karmienie. Tylko w nocy na tzw. „śpiku”. Dla mojej wygody.

I tak pewnej nocy, gdy znów mała obudziła się, podeszłam tylko do jej łóżka, powiedziałam spij dalej, a ona odwróciła się i zasnęła. Bez mleka. I każdej kolejnej nocy również. Tak stopniowo, w odpowiednim dla mnie i dla niej czasie, skończyło się nasze kp.

Zarówno Zuzia (w grudniu skończy 3 lata) jak i Alicja (6 lat) miewają nocki, kiedy budzą się i wędrują do naszej sypialni. Czy uważam, że to źle? Nie. Kocham te zimne stópki, lubię czuć te małe oddeszki we włosach. Niech wędrują. Za 10 lat będą zapewne miały na ścianie plakat z BRAVO (a nie, to za naszych czasów,hahaha), a nie brzozy i ptaszki. Będą miały po 16 lat i w poważaniu przytulasy z mamą. Póki są moimi małymi córeczkami, korzystam :)))

Nie dam Wam złotych rad jak macie odstawić dziecko od piersi. Pokazałam naszą historię. Odstawienie od piersi może być równie trudne co początki karmienia.

Każde dziecko jest inne. Inaczej zachowa się roczniak, inaczej 2 latek. Inne metody sprawdzą się u mnie, inne u Was. Uważam jednak, że najważniejsze w tym procesie jest towarzyszenie dziecku. Nie uciekanie, nie zostawianie tematu tylko tacie, nie ściemnianie.

Mam dla Was tylko dwie rady:

  1. Znajdźcie sobie kogoś z kim bez oceniania możecie porozmawiać na ten temat, kto będzie wspierał Waszą decyzję.
  2. Towarzyszcie dziecku na każdym etapie odstawienia. Ono nadal Was tak samo potrzebuje, albo i bardziej, by przejść tę trudną drogę. Starszakowi możesz wysyłać proste komunikaty wspierające:

”Wiem, że chcesz mleka, ale dziś możesz się przytulić”, ”Wiem, że jesteś smutna, rozumiem to, jestem obok”, ”Jeśli chcesz, możesz trzymać rączkę na piersi”, „Zamknij oczka i oddychaj powoli”.

Dziecko będzie płakać, czuje stratę czegoś co było od 1 dnia po urodzeniu. Daj dziecku czas na przeżycie tego smutku i bądź cały czas obok -wspierając.

Cieszę się, że karmiłam piersią obie córki. Żadnej nie planowałam tak długo karmić. Ba! Alicję planowałam karmić 6 miesięcy, bo przecież to ”mleko następne jest najlepsze”, zwłaszcza podane z ładnej butelki, poza tym ”jak możesz tak długo karmić…”. Dziś po doświadczeniu karmienia 3 latki, karmienia w ciąży, karmienia zbuntowanej dwulatki powiem Wam tylko tyle – warto karmić dla dziecka i dla siebie. Warto walczyć o udane karmienie piersią od pierwszych dni. A jeśli są problemy – szukać pomocy u doradców laktacyjnych.

Twoje mleko jest jedynym w 100% zbilansowanym posiłkiem idealnie dopasowanym do twojego dziecka, do pory dnia, do stanu zdrowia malucha, ba! skład przypisany jest nawet do rodzeństwa, jeśli karmisz w tandemie. Mleko mamy jest unikatowe i nie da się go zastąpić innym mlekiem. Mleko mamy zmniejsza ryzyko zapadania na niektóre nowotwory.

Jak długo można karmić dziecko, by nie uznano nas za patologie 😛 ?

Serio, przejmujecie się tym co mówią o Was inni? Nie warto. Karmienie piersią jest prywatną sprawą Twoją i dziecka. Ani ojca, ani babci, ani pediatry, ani sąsiadki. Karmić piersią należy tak długo jak chcą tego Ty i dziecko. Kropka.

Pamiętaj!

WHO i PTP mówią:

 0-6 m życia wyłączne kp,

6-24 kp na żądanie + rozszerzanie diety,

+24  – to wasza sprawa:)

Zdjęcia do wpisu powstały w pokoju Zuzi i Ali, który urządziłyśmy według koncepcji 6 latki:) Białe ściany udekorowałyśmy naklejkami od YokoDesign. Zależało mi na tym, by w pokoju pojawiały się spokojne, wpadające w zielenie i brązy kolory, połączone z białymi meblami. Kolekcja ”Leśni przyjaciele” idealnie wpasowała się w ten klimat. Pościele do łóżek uszyła babcia Krysia, a meble są z Ikea i Allegro. W małym, 10 metrowym pokoju pomieściłam strefę dla uczennicy i kącik dla 3 latki. Naklejki są trwałe i szybkie w montażu, polecam Wam serdecznie! Bo efekt jest naprawdę WOW!

Na hasło:
15ALAANTKOWE

trwa promocja :

15% rabatu na całą kolekcje
„LEŚNI PRZYJACIELE”
KLIK

Wszystkie kolekcje YokoDesign możecie zobaczyć TUTAJ.

Wpis powstał pod patronatem marki: