„Czy ten jogurt z Lidla jest w duchu blw?”

„Czy to, że czasem podam dziecku jedzenie łyżeczką jest w duchu blw?”

„Sprzedam prawie nieużywane krzesełko w duchu Montessori?”

„Czy nie uważacie, że jazda wózkiem na festiwal #nicminiewisi nie jest w duchu chustonoszenia?”

„Nie wiem, czy wychowuję dzieci w duchu rb, bo czasem krzyczę…”

To tylko garstka cytatów, komentarzy zaczytanych na fb.

Dziewczyny, nie urażając nikogo, bo same:

  • propagujemy blw,
  • staramy się być rb,
  • nosiłyśmy dzieci w chustach,
  • rozumiemy pedagogikę Montessori, itd..Ale czy naprawdę MY MATKI musimy sobie robić w życiu tak bardzo pod górkę?
    Zachęcamy wszystkich do luzowania gumy w gaciach i serio wrzucenia na luz.

Jasne, BLW zakłada samodzielne jedzenie niemowląt, karmienie piersią do samoodstawienia, sprzątanie podłogi 100 razy dziennie. Ale jeśli dziś zwyczajnie mi się nie chce, jestem chora, lub mam gorszy dzień… Jeśli nie karmiłam nigdy piersią, czasem dawałam dziecku słoik lub karmiłam łyżeczką, to jestem zuuuuuąąąłłłł matką?
Matki są surowe dla siebie wzajemnie, to prawda stara jak świat. Oceniają w internetach każdy brak lub nadmiar czapeczek. Okej, możecie nie komentować i nie być komentowane. Ale po co robicie sobie same taką krzywdę i jesteście dla samych siebie takie surowe?

BLW to zaufanie do dziecka. Ufajcie też sobie, że kochacie je najmocniej na świecie i podążacie za jego i swoimi potrzebami.
BLW to nie doktryna polityczna, ani religia czy sekta. BLW to metoda żywienia stara jak świat, pierwotna, intuicyjna. Chcesz – pozwól dziecku, by samo jadło. Dziecko płacze i pokazuje Ci, że jest głodne i lubi być karmione przez Ciebie? – nakarm je. Nic złego się nie stanie.

Chcielibyśmy zbyt szybko, by nasze dzieci w każdym aspekcie rozwoju były mądre, szybkie, bystre i samodzielne. A to tak nie działa.

Więc wrzućmy na luz i cieszmy się macierzyństwem. Wychowujmy dzieci „w duchu dziecka i mamy”, a nie wszelkich przykazań internetowych, gdzie, kiedy tylko popełnimy jakieś małe odstępstwo od danego nurtu:), same siebie krytykujemy, że już nie jesteśmy jego ”wyznawczyniami”.

Nie patrzmy ślepo na wszystko, co ktoś nam pisze, mówi, proponuje, jako jedyną słuszną drogę w wychowaniu. Pamiętajmy o tym, że natura wyposażyła nas – MATKI w instynkty. Żyjmy po swojemu i tak wychowujmy dzieci.

 

Na zdrowie!