Rodzeństwo. Słowo, które ma tak wiele znaczeń emocjonalnych, że aż strach.

To takie zjawisko,w którym ludzie potrafią jednocześnie się kochać i nienawidzić. Uwielbiać spędzać czas ze sobą i się wzajemnie wnerwiać. Tęsknić i nie móc na siebie patrzeć. Potrafić oddać sobie wszystko i nie chcieć się podzielić cukierkiem. Brzmi, jak niezły trening przed małżeństwem, co nie? 🙂

Każda z nas ma po dwoje dzieci. Duety. Asia ma dwie córeczki, Ania córkę i syna. Różnią się… WSZYSTKIM. Inna różnica wieku jest między nimi, inna płeć, inny temperament.

Jedno jest tylko wspólne – wieczna zadyma w domu, a już poza dom wyjść z nimi, to czasem obciach do potęgi.

Każda matka wie, co znaczą zakupy z rodzeństwem. Niby wychodzisz z domu z dziećmi, patrzysz, a po sklepie małpki biegają. I te teksty. Nie ma znaczenia, czy jesteś w domu, czy poza:

„Ona mi zabiera!”

„Ona mi niszczy!”

„Zabierz ją!”

„Oddaj, nie twoje!”

„A ona mnie bije!”

„Ona się zaczyna!”

„Nie patrz się na mnie!”

„Baw się gdzie indziej!”

„Nie masz swoich zabawek?!”

„Zostaw, bo ugryzę”

„Ała! Ona mnie kopnęła. A wcale, że nie! A wcale, że tak! Nie. Tak. Nie. Tak. Maaaaaamo!”

A Ty, rodzicu, wiesz… że czy się wtrącisz, czy się nie wtrącisz i tak dojdzie do etapu „Nie oddychaj moim powietrzem!”

Jeśli ktoś widział naszą rodzinę  ostatnio na tych zakupach w Auchan… nie opowiadajcie o nas innym;)

Cóż… Od pokoleń tak jest, będzie i być widać musi, bo tym się rządzą prawa natury. I ok! Bo jasne, super i idealnie wręcz kreskówkowo by było, gdyby trwała wieczna sielanka, dzieci „grzecznie” się bawiły razem w zabawy, które w pokojowym klimacie wybrały wspólnie drogą kompromisu, a następnie zjadły posiłek, oddając sobie najlepsze kąski deseru…

„Ty zjedz”

„Nie, Ty, lubisz bardziej”

„Ale Ty tak bardzo chciałaś”

„Podzielę się”…

Ach, och!

Ale czy to o to chodzi? A niech się kłócą, niech i czasem sobie strzelą po razie poduchą, wyrywają najlepszą zabawkę, która już nie wiadomo czyja tak naprawdę jest. 

Bo ważne, ze ROBIĄ TO RAZEM.

Mają siebie od tego właśnie, by uczyć się pierwszych wzajemnych relacji, jak się mądrze kłócić, mądrze godzić, szukać kompromisów, dzielić się, lub asertywnie odmawiać podziału, bo wcale się na to ochoty nie ma, albo w ogóle nie gadać, czyli poznawać sztukę milczenia wymownego.

No to teraz właśnie – jaka jest w tym nasza rola, rodziców? Wtrącać się, nie wtrącać? Godzić, wchodzić między te relacje, czy zostawiać je sobie „a niech się pozabijają, ja piję kawę”?

Pewnie, że to od sytuacji zależy i złotej zasady się tu nie znajdzie, jednak zazwyczaj, faktycznie, im mniej mieszamy w tym świecie rodzeństwa, tym i dla nich, i dla nas lepiej.

Fajnie jest jednak, jak damy tym naszym dzieciom dobre pole do bycia razem w jakimś działaniu.

Mowa o zabawkach. Wiadomo, różnie jest. Niby to przecież trudne, jak płeć inna, różnica wieku duża, ale… czy naprawdę to kłopot?

Czy nie jest tak, że można znaleźć punkt wspólny niezależnie od tego, że tak naprawdę te podziały na płeć, wiek, upodobania są w nas – dorosłych?

Antek uwielbia zabawki Toli. On ma 6 lat, ona rok. Ale… podobają mu się one tylko wtedy, kiedy ona jest z nim.

Zobaczcie tego słonika strzelającego piłeczkami od One Two Fun. Niby zabawka dla malucha, a sześciolatek uwielbia się nią bawić. Tola puszcza go po podłodze i sam jeździ, a Antek… strzela z niego:) Cóż… ważne, że razem;)

Podobnie akwarium drewniane do łowienia rybek na magnes. Bawią się tym razem, mimo iż pozornie przepaść wiekowa jest między nimi. 

Dla Toli pokój Antka to ocean pragnień. Być tam, dotykać tego, co jego, a potem bawić się z nim w jego przestrzeni… Wow! Zaszczytem dla niej jest bawić się Antka pieskiem robotem. Kupując go Antkowi, wiedziałam, że to strzał w dychę, ale nie sądziłam, że ta zabawka tak połączy moje dzieci w zabawie. Serio. Potrafią naprawdę dużo czasu poświęcić na wspólną zabawę. Antek steruje pilotem i ustawia komendy dla pieska, by ten chodził za Tolą, obszczekiwał ją i trącał nosem. Ubaw po pachy. Poza tym… Sama go lubię… No co… Można uznać, że to zabawka, która łączy pokolenia, hahahaha. 

Super jest też układanka kolorowa miękka, do której jest kostka. Ona świetnie połączy starsze rodzeństwo podczas wspólnej gry, ale Antek bawi się nią z Tolą w innym sposób – układa różne wieże, a Tola mu pomaga najpierw układać, później burzyć. Serio… mogą tak długo. 

Zuzia uwielbia bawić się z „dorosłą” wg niej Alą jej „dorosłymi” zabawkami. Np. Ala jest szefem zespołu muzycznego, bo wiadomo, ma największy instrument – akordeon. On zawsze był jej marzeniem, dlatego widząc w Auchan ten marki One Two Fun nie wahaliśmy się. Miał dobra cenę i wyglądał solidnie. Z Zuzią tworzą zespół muzyczny i koncertują. Nie pytajcie, jak to znosimy… (idziemy niedługo na darmowe badanie słuchu dla seniorów:)).

A potem zamiana i Zuzia jest „szefem”. Jest lekarką i ma „prawdziwą” lekarską torbę. Ten zestaw lekarski to jedna z fajniejszych zabawek jakie kupiliśmy. Raz, że dzieci uwielbiają naśladować zawody dorosłych, a dwa, że oswajają z lekarskimi zabiegami. Jej największym atutem jest to, że bawią się nią dzieci w przedziale wiekowym od roku po… nie wiemy, bo nasze nadal:)

Genialną zabawką łączącą rodzeństwo w różnym wieku jest wszystko to, co plastyczne. Zobaczcie, jak zapominają o świecie, bawiąc się ciastoliną One Two Fun z Auchan. Wiadomo, że się sto razy w tym czasie pokłócą, ale co tam…

Gdy kupujemy zabawki naszym dzieciom, zawsze mamy na uwadze to, że tylko pozornie przeznaczamy je naszemu konkretnemu dziecku. Zawsze i tak kończy się na tym, ze bawią się obie. Jak tym kotkiem na smyczy. 

Zresztą… Czy naprawdę ten podział moje – twoje wśród rodzeństwa istnieje jakoś bardziej niż teoretycznie? Wydaje nam się, że właśnie największy sukces zakupowy rodzica jest wtedy, gdy zabawka, którą wybierze, połączy rodzeństwo w zabawie, albo przynajmniej w kłótni o nią:)

Bo przecież kłótnia to też relacja, też dzieje się razem i też łączy we wspólnym czasie.

Wpis powstał we współpracy z marką Auchan, której markę zabawek Wam polecamy. Są naprawdę świetne, dobre jakościowo i niedrogie. Tylko… mamy jedną radę…

Wybierzcie się na zakupy sami, hahaha. Wycieczka do Auchan z dziećmi może skutkować nadplanowymi zakupami:) Miłego buszowania – poczujcie się jak dzieci!

Dzieciom oczywiście możecie pozostawić wybór zabawek, pokazując np. najnowszą gazetkę Auchan KLIK. 

* Podczas robienia zdjęć zarówno w sklepie jak i w naszych domach nie ucierpiało żadne dziecko. Miny i gesty na zdjęciach nie były w żaden sposób pozowane… tak wygląda nasza codzienność od śmiechu do … mamoooooooooo!
* Rodzic ucierpiał.