Popiszemy?

kontakt@alaantkoweblw.pl

 

14 listopada 2018

Z wyborem tej rzeczy czekałam do ostatniej chwili

Podobno to ulubiona czynność przyszłych matek… Nie jestem człowiekiem zorganizowanym. To znaczy, nie że tak zupełnie nie ogarniam. Nie w tym rzecz. Po prostu nie należę do ludzi, którzy planują wszystko na długo przed (jak niektórzy… nie wytykając palcami) z kartką i kalendarzem, a najlepiej z profesjonalnym planerem. Noł łej. Nie umiem i koniec. Nie...

Podobno to ulubiona czynność przyszłych matek…

Nie jestem człowiekiem zorganizowanym. To znaczy, nie że tak zupełnie nie ogarniam. Nie w tym rzecz. Po prostu nie należę do ludzi, którzy planują wszystko na długo przed (jak niektórzy… nie wytykając palcami?) z kartką i kalendarzem, a najlepiej z profesjonalnym planerem. Noł łej. Nie umiem i koniec. Nie uważam, by była to wada, bo nigdy się nie spóźniam, jestem profesjonalna, dokładna i w ogóle. No, to się przedstawiłam jak w biurze matrymonialnym?. Dlaczego o tym piszę. Ano dlatego, że przygotowując się do porodu w kwestii spraw najważniejszych spięłam się i byłam gotowa w godzinie zero. Co to oznacza gotowa? To oznacza, że to, co miałam mieć przed porodem – miałam. I spakowana torba, i łaszki Toli, wyprawka, łóżeczko, wybrany szpital, położna… To wszystko było na tip top. Najtrudniej szło mi jednak z wyborem wózka. Ta decyzja to był dla mnie trud nad trudy. Tak. Ja wiem, ze większość mam uwielbia wybierać wózek, oglądać, porównywać. Ja niestety nie i dlatego zanim go wybrałam, rozpisałam sobie na kartce, co taki wózek mieć musi, a czego nie musi, a wręcz nie powinien. Wolałam to, niż zanurzać się w mnogość marek na rynku. I wyszło mi tak:

Mój wózek będzie:

  • lekki,
  • nieduży,
  • z rozkładaną rączką,
  • z amortyzatorami,
  • składający się łatwo i do wersji tyci tyci,
  • prowadzący się niemal sam.

No. Celowo nie piszę o kolorystyce czy wyglądzie, ale to naprawdę była dla mnie sprawa drugorzędna. Oby nie był różowy i kolorowy?

I wybrałam, i mam. Prowadzimy się już miesiąc i dziś mogę powiedzieć, czy wybrałam dobrze, czy też mam wózkowego gniota.

Otóż

MAM ŚWIETNY WÓZEK.

Serio. Powiem Wam dlaczego. Ale od początku,

Tola jeździ w wózku Harvey marki Easywalker. To holenderska firma, którą Holendrzy kochają. Dołączam do nich.

  • Harvey to wózek bardzo lekki. Waży zaledwie 10,8 kg. Dlaczego to dla mnie takie ważne? Bo mieszkamy w bloku i każdego dnia, a czasem i kilka razy dziennie, muszę sobie z nim poradzić na schodach. A o dżentelmenów teraz naprawdę trudno?.
  • Nasze mieszkanko to poczekalnia do wymarzonego domu, więc nie jest duże. Garażowanie na przedpokoju to były moje obawy. Jednak ten wózek nie zajmuje wiele miejsca, jest wąski i nadal swobodnie poruszamy się po naszej małej przestrzeni.

  • Musiałam mieć w wózku rozkładaną rączkę i to nie tak troszkę, ale na bardzo nisko i bardzo wysoko. Nisko – dla Antka, który jak dumny brat powozi Tolową karocą i wygodnie mu dzięki takiej wysokości rączki. Dla mnie i dla mojego wyyyysokiego męża,którego do furii doprowadzał wózek Antka nieposiadający rozkładanej rączki. Teraz jest zadowolony.

  • Wózek Harvey ma coś, co mnie zachwyciło. Amortyzatory na cztery koła, co gwarantuje płynną jazdę nawet po trudnych parkowych terenach, a u mnie tylko takie.
  • Nie należę do matek stacjonarnych. Uwielbiam się szlajać z dzieckiem i jeździć z nim w rożne miejsca. No nie usiedzę i kropka. Dlatego tak ważny był rozmiar wózka po złożeniu. Jeżdżę sedanem, więc bagażnik ma takie sobie rozmiary. A mój musi pomieścić prócz wózka jeszcze kobiece i matczyne przydasie. Nie mam dla niego zbyt wiele miejsca. Harvey składa się szybko i do niewielkich rozmiarów. Lekką rączką wchodzi w mój bagażnikowy grajdołek.
  • Tola to kobita humorzasta (zaraz powiecie, że jak każde dziecko?). Na spacerze raz w wózku, a raz na rękach. Różnie to bywa. Ale przecież, gdy biorę ją na ręce, nie zostawię wózka na środku. Trzeba pchać nadal. Dlatego fakt, iż ten model prowadzi się lekko jedną ręką, naprawdę ma znaczenie.

  • Wybrałam kolor mojej ulubionej kawy capuccino. Piękny. Neutralny, pasujący do wielu innych barw, np. mojej pięknej granatowej torby do wózka (swoją drogą, bardzo Wam ją polecam, bo nie spodziewałam się, że torba na gadżety dzieciowe może być tak funkcjonalna i przy tym tak piękna?. Od razu podam Wam do niej link- klikajcie TUTAJ).
  • Wózek Easywalker Harvey ma jeszcze wielką zaletę, która mi się nie przyda, ale napiszę o niej, bo dla wielu z Was na pewno będzie potrzebna. Istnieje możliwość obniżenia gondoli i zamontowanie siedziska dla dziecka starszego. Genialne. Zwłaszcza dla kogoś, kto ma dzieci z małą różnicą wieku. Zobaczcie jak to wygląda dokładnie, klikając TUTAJ.

Jeśli chcecie poczytać więcej o wózku Easywalker Harvey i zobaczyć, gdzie można go kupić,  klikajcie TUTAJ.

Wiecie co. Mega się cieszę, że ten wózek ma opcję obniżenia gondoli i regulację rączki. Antek uwielbia go prowadzić. Jest mu wygodnie i widzi Tolkę. Gdy ona jest w wózku, zadziera brodę i dumnie prowadzi siorkę. Ale gdy mam ją na rękach, wózek zamienia się w pojazd z turbonapędem i zdobywa zakręty parku.

Cóż… Jeszcze dokupię sobie trzymadełko na kubek z kawą i możemy rozpocząć sezon zimowy.

*Wpis powstał we współpracy z marką Easywalker

Udostępnij wpis

Smakowało? Nie smakowało? Wyszło? Nie wyszło? A może chcesz napisać na inny temat? Podziel się słowem komentarza i zdjeciem.

Komentarze (0)

Dodaj komentarz
Newsletter obrazek