"Dziewczyny, pomóżcie! Moje dziecko pluje na widok warzyw"

Jeden na 10 maili od Was, dotyczy właśnie tego problemu. Dziecko „ładnie” jadło gdy miało 6 czy 9 miesięcy, pięknie trzymało brokuła i fasolkę, a teraz ma ponad 2 lata i nie chce ich tknąć. Znany temat? No znany, a jak! Serio, to zdarza się bardzo często. Dlaczego? Dziecko się zmienia, zmieniają się jego upodobania, smaki, zachowania, a także okresy w rozwoju. Jak temu zaradzić?

Jak wrócić na te dobre tory, by maluch znów jadł wszystkie zdrowe produkty, które chcecie mu podać? Jest na to kilka sposobów.

Ale!

Uważajcie – my matki mamy jedną wadę – chcemy, by dziecko od razu się zmieniło. Pięć minut po zastosowaniu rad od alaantkowych mam;)  A to tak nie działa! Dajcie dziecku i sobie czas, a najpewniej w końcu znów zacznie jeść jak wtedy, kiedy miało 6 miesięcy:) Albo i nie. Może będzie miało tylko kilka swoich ulubionych smaków przez resztę życia. Tak jak i my dorośli. Jedni z nas lubią jeść dosłownie wszystko, inni tylko wybrane produkty.
Jak więc można pomóc dziecku, by chciało jeść warzywa i inne zdrowe produkty? Jak je do tego zachęcić? Jest kilka sprawdzonych sposobów:

SPOSÓB NR 1. WSPÓLNE POSIŁKI

Podstawa! Jeśli Ty jesz coś innego i w innym czasie, to jak Twoje dziecko ma obserwować i powielać dobre wzorce? Kluczem do dobrego nastawienia dziecka do jedzenia jest atmosfera przy stole oraz to co znajduje się na Waszych talerzach. 

Warzywa znajdują się na szczycie piramidy żywienia. Jasną sprawą jest, że powinny one zajmować ½ części talerza naszego dziecka. Dlatego wciąż zachodzimy w głowę, jak to zrobić, by je dostarczać dzieciom. Latem jest łatwo, ale nie zawsze mamy wachlarz wyboru. Jest jednak sposób, by mieć warzywne wartości zawsze świeże w domu. Po prostu…

SPOSÓB NR 2. STWÓRZ DOMOWY OGRÓDEK

Nie! Nie zwariowałyśmy. Nie proponujemy Ci wożenia taczkami ziemi do salonu:) To prostsze. Posadź z dzieckiem np. kiełki. Robiłaś to kiedyś? Nie tylko na święta i nie tylko rzeżuchę (chodź ta bardzo na czasie, bo za moment Wielkanoc).

Kiełki. Dobrodziejstwo, które wyrasta z małych ziarenek będących magazynem minerałów, witamin i białka. Ale to nie wszystko, gdy te ziarenka kiełkują, uwalniają enzymy, które tak przetwarzają te wartości, by nasz organizm mógł je łatwiej przyswoić.

Rodzajów kiełków jest wiele. Tak wiele, jak różnych ziarenek, a każde z ich to gama innych wartości. To jakbyś poszła na wieeeelki targ warzywny i kupiła każde warzywo, jakie spotkasz. No właśnie… „Kupiła”. Bo teraz, jak te kiełki zdobyć. Sklepy oferują nam spory wybór. Zielone roślinki zamknięte w pojemniczkach wyglądają apetycznie. Na pewno są smaczne, jednak drogie i zupełnie nie wiesz, gdzie kiełkowały. Zatem co? Nie kupować? Kupować. Ale nie kiełki, a ziarenka do wykiełkowania. W nasiennym? Nie no… możesz, ale co, na wacie będziesz sadzić? Można prościej, zdrowiej, szybciej, ładniej i bardziej interesująco.

Nie musisz mieć kiełkownicy. Wystarczy dobra gleba, ładne pojemniczki i smaczne ziarenka. To takie proste.

Najlepsze jednak w tym jest to, że ogrodnikiem będzie Twoje dziecko.

To będzie jego ogród. Od początku do końca jego uprawa. Będziecie nie tylko korzystać z dobrodziejstwa kiełków, ale i uczyć się odpowiedzialności, systematyczności, biologii, ekologii. Cudowne lekcje każdego dnia. Zobacz, jak to zrobić. Najpierw przygotuj w domu miejsce nasłonecznione. Zobacz, ile rodzajów kiełków tam się zmieści i wybierz w SKLEPIE te, na które macie ochotę.  Przyjdą do Was w 2 dni. A teraz do dzieła. Pamiętaj. Pozwól dziecku na samodzielność. Nawet dwulatek z Twoją niewielką pomocą może to zrobić.  A i dla maluchów znajdą się zadania.

Badania wskazują, że dzieci jedzą więcej warzyw i owoców, jeśli same je wyhodują 

Dziecinnie proste!

Najpierw wyjmij np. miskę o pojemności około ½ litra.
Pozwól dziecku, by nalało do niego wodę. Wyjmij wkład kokosowy, czyli glebę pod kiełki. Dziecko zanurzy je w wodzie. Obserwowanie, jak gleba pęcznieje i nasiąka wodą, jest bardzo interesujące i na pewno spodoba się dziecku.

Gdy gleba będzie już gotowa, dziecko przełoży ją do specjalnego woreczka, który będzie jakby domkiem, czyli doniczką. Wykonana jest ona z juty. Materiału pochodzenia naturalnego całkowicie biodegradowalnego. Naszą „doniczkę” przełóżcie na podstawkę wielokrotnego użytku. Wszystko gotowe na przyjęcie mieszkańców. Wystarczy wyjąć ziarenka i wysypać nimi glebę.

kiełki

To świetne ćwiczenie manualne dla Twojego dziecka. Trening ręki, chwytu i koordynacji ręka-oko:) Prawie jak w przedszkolu 😛
Ważne! Przeczytaj dziecku, w jaki sposób ma to zrobić. Niektóre ziarenka potrzebują specjalnego traktowania.

Zobacz to w skrócie. Wystarczy 5 minut na wysianie i 7 dni na wykiełkowanie! Do Wielkanocy zdążycie:)

Gotowe!

Postawcie doniczki na podstawkach w odpowiednim miejscu i dbajcie. Uwaga! Idealne warunki dla kiełków to lekki półcień – nadmiar słońca i ciepła, może spowodować pleśń
I to, Kochani, jest najpiękniejsze! Zaraz obok cudownych właściwości kiełków stoi bowiem aspekt wychowawczy dziecka, które pielęgnując swój kiełkowy ogród będzie:

  • uczyć się odpowiedzialności,
  • obserwować wzrost roślinek,
  • dbać i pielęgnować je,
  • rozumieć istotę systematyczności, poprzez podlewanie,
  • czuć zadowolenie z plonów samodzielnie stworzonego ogrodu, 
  • a co najważniejsze…

Dziecko, dbając o SWÓJ ogród, pielęgnując SWOJE roślinki, obserwując postęp SWOJEJ pracy, aż wreszcie, widząc SWOJE plony, łatwiej podejmuje chęć spróbowania tego, co tak sumiennie uprawiało!

Biorąc pod uwagę fakt, że często trudno jest im przełamać się do zjedzenia czegoś, czego nie znają, to świetna metoda na zachęcenie ich do próbowania.

Zastanawiacie się, jak kiełki wkomponować w menu? Najlepsze są najprostsze rozwiązania. Kiełki najlepiej smakują surowe, mają wówczas też najwięcej wartości. Używaj ich do kanapek, sosów na zimno, np. jogurtowych, do jajek, sałatek lub do posypania dania tuż przed podaniem.

Wiemy, o czym myślisz… jeśli dotąd jadłaś tylko kiełki rzeżuchy, to mogłaś się zniechęcić ich ostrym smakiem. Być może dlatego dotąd nie podałaś ich dziecku. Nie obawiaj się. Rodzajów kiełków jest tak wiele, a każdy z nich to inny smak.  Znajdź z dzieckiem Wasze ulubione. Warto dodać, że są one nie tylko zdrowe i smaczne, ale i piękne. Koniecznie wysadź kiełki buraka – mają piękne kolory.

SPOSÓB NR 3. POZWÓL DECYDOWAĆ

Dzieci uwielbiają być samodzielne! W każdym niemal aspekcie swojego krótkiego życia. Począwszy od ”mamooo nie ten kubek, tamten!, skończywszy na marchewce w zupie. Dlatego jeśli Twoje dziecko ma trudność w zaakceptowaniu niektórych produktów np. warzyw, pozwól by samo nałożyło je na talerz np. podczas obiadu. Dzięki temu, że od początku posiłku pozwolisz mu decydować, poczuje się bezpiecznie, pierwszego dnia być może wcale nie sięgnie po talerz z brokułami, ale widząc, że Ty to robisz, któregoś dnia nałoży sobie też. Pomocne okazać się mogą np. ciekawe sztućce – kolorowa łyżka, chochelka dziecięca do nakładania itp.

SPOSÓB NR 4. WYLUZUJ...

Jedzenie ma być dla Waszej rodziny chwilą przyjemności, wspólnego czasu, nie nerwowym elementem dnia. Pamiętaj więc, by powstrzymywać się przed wypowiadaniem zdań typu: ”zjedź chociaż trochę”, ,,specjalnie dla ciebie ugotowałam, a ty znów…”, ”zobacz, Zosia zjadła, a Ty nie chcesz”, ”jak nie zjesz do nic nie będziesz jadła” itd. Wszelkiego rodzaju groźby, prośby, namawianie, mogą być przez dziecko odbierane negatywnie. Wyobraź sobie, że to Ty siedzisz przy stole i partner co 5 minut zwraca Ci uwagę „Kochanie, zjedz jeszcze 5 kawałków, okej?”, „Misiu, a dlaczego nie chcesz brokuła, przecież on ma same witaminy”, wkurzające by to było, nie sądzisz?

Nie rób z jedzenia czegoś wyjątkowego, traktuj posiłek jako czynność naturalną, fizjologiczną, po prostu bądźcie wtedy razem i niech każdy zajmie się swoim talerzem:)

SPOSÓB NR 5. IDŹCIE NA ZAKUPY!

Weź malca na zakupy. Już 2-3 latek wiem co to papryka, czy kalafior, a jeśli nie wie, to pora pokazać mu jak wyglądają na żywo! Może choć raz w tygodniu zróbcie sobie wycieczkę do ”warzywniaka” i wybierzcie jakieś ”nowe” warzywo? Np. buraka. A potem w domu pokrójcie go, zróbcie wspólnie sok, czy upieczcie fryty? Możecie również zorganizować wiele zabaw związanych z danym warzywem, czy owocem np. czytanie książek i odszukiwanie buraka na obrazkach, malowanie burakiem:), lepienie buraka z ciastoliny… Oswajanie warzyw nie musi być trudne, ważne by było interesujące dla dziecka.

SPOSÓB NR 6. GŁÓD

Znacie powiedzenie, że głód jest najlepszą przyprawą? No właśnie. Dorośli idąc do sklepu ”na głodnego” często kupują wzrokiem „co popadnie”, zamiast trzymać się listy zakupów:) Głodne dziecko, które czeka na obiad też zagląda mamie do garów i pyta ”a za ile minut ,a  co będzie…”. To doskonały moment na wykorzystanie dziecięcej ciekawości i głodu! Posadź dziecko na blacie i zaproponuj pomoc w przygotowaniu np. surówki, czy nałożeniu porcji warzyw na talerze domowników. Nie jeden ”niejadek” skusił się w taki sposób na spróbowanie warzyw przed obiadem:)

Nie poddawajcie się, ale też zbytnio nie fiksujcie:) Mamy nadzieję, że nasze wskazówki pomogą Wam przebrnąć okres warzywnej niechęci:) Pamiętajcie ”to kiedyś minie”, podobnie jak bunt dwulatka;) czy rzucanie kubeczkiem o ścianę na początku blw:)

Wpis powstał pod patronatem marki
Home and Kitchen Garden

Jeśli zainspirował Was nasz domowy ogródek, zajrzyjcie do sklepu homekitchengarden.pl. W ofercie dostępne są m.in kiełki: brokuła, rukoli, buraka, mikrogroszku, rzodkiewki. Gwarantujemy Wam, że pielęgnacja kiełkowego ogródka stanie się ulubionym zajęciem Waszego dziecka.