Pediatra- lekarz specjalista w zakresie pediatrii, nauki o chorobach występujących wśród dzieci i metodach ich leczenia.

Tak. Do takiego człowieka udajemy się, gdy nasze dziecko choruje.

Nie uważacie jednak, że ta definicja jest za krótka?

 Bo wg nas należy zadać sobie pytanie.

Czy wiemy, kim jest pediatra naszego dziecka?

Jakie ma wykształcenie, doświadczenie, opinie u innych rodziców, gdzie praktykował, czy ma podejście do dzieci, czy ma podobne do naszego postrzeganie choroby? I w końcu najważniejsze. Czy ufamy mu na 100%? Nie na 99%, czy… nie wiem. 

Z ankiety przeprowadzonej na  instastory wynika, że tylko 52% z Was jest zadowolonych ze swojego pediatry. Szok.

Dlaczego?? Jak to możliwe?

Jak doszło do tego, że człowiek, W KTÓREGO RĘCE SKŁADAMY ŻYCIE NASZEGO DZIECKA, nie budzi naszego zaufania?

I dalej. Czy mimo wszystko, nadal do niego prowadzimy dziecko?

Czekając na narodziny naszego dziecka, dokładamy wszelkich starań, by miało to, co najlepsze. Ubranka, wózek, łóżeczko, kosmetyki, fotelik… Uf. Mamy wszystko. Gotowi na poród. No niezupełnie. Bo to wszystko będzie o kant… gdy nasze dziecko zachoruje. Dlaczego staramy się, by dziecko nie jeździło w wózku przypadkowej marki, a prowadzamy chore dziecko do przypadkowego lekarza???

To nie jest chwalpost, że niby ja taka super i to wszytko zrobiłam przed porodem. Właśnie dlatego o tym piszę, bo przed pierwszym dzieckiem tego nie zrobiłam. Ba! Nawet nie pomyślałam, by zrobić. A gdy dziecko zachorowało, poszłam do pierwszego z brzegu lekarza z przychodni rejonowej. Nie będę popadać w szczegóły, ale musiałam zmienić. I dopiero w tym momencie się przyłożyłam. Szukałam, sprawdzałam, radziłam się i wybrałam. Pediatrę, który leczy nasze dzieci od ponad 5 lat. UFAM MU W 100%. Spełnia wszystkie kryteria pediatry doskonałego dla dziecka i… rodzica. No tak. Dla rodzica. Bo o pediatrze z powodzeniem można powiedzieć, że jest lekarzem i dzieci, i rodziców. Bo to oni przychodzą do niego ze swoim lękiem o dziecko, z milionem pytań, wątpliwości. A pediatra leczy dziecko, rodzica natomiast zalecza.

Zapytacie zatem, jakie to kryteria, którymi należy kierować się, wybierając pediatrę.

MYJE RĘCE PRZED ZBADANIEM DZIECKA.

Szok? Nie dziwcie się, że to piszę. Są lekarze, którzy tego nie robią przed każdym pacjentem. A przecież przed chwilą badali innego. Na co chorował?? Lekarz powinien przed zbadaniem dziecka umyć przy Was ręce. Kropka. Kiedyś przyjechał na wizytę domową do nas taki, którego nie znałam. Nie umył rąk. Zwróciłam mu na to uwagę. Nie bójcie się tego.

JEST LEKARZEM STALE ROZWIJAJĄCYM SIĘ.

Pediatra, który zatrzymał się na zaleceniach sprzed wielu, wielu lat, nie jest dobrym wyborem. Szukamy takiego, który jest lekarzem szukającym najnowszych zaleceń, nowinek medycznych, jeżdżący na konferencje naukowe. Aż przykro się czyta, gdy piszecie do nas, że pediatra kazał Wam rozszerzać dietę w 4 miesiącu, czy robić ekspozycję na gluten.

PRZEPROWADZA Z TOBĄ PEŁNY WYWIAD I BADA DZIECKO KOMPLEKSOWO.

Co to znaczy kompleksowo? Między innymi: osłuchanie, brzuch, uszy, gardło, obejrzenie skóry. Widziałam pediatrów, którzy ograniczali się do jednej z tych rzeczy. Przychodzisz z kaszlem, zagląda tylko do gardła. Eh… Jedynie komplet da pełny obraz choroby, a rozmowa z rodzicem pomoże właściwie zdiagnozować. Bo to my jesteśmy ustami naszego dziecka i w jego imieniu mówimy o dolegliwościach. Mądry pediatra skorzysta z tego, bo da mu to drogę do diagnozy.

NIE SZASTA ANTYBIOTYKAMI, SYROPKAMI, TABLETKAMI.

Dobry pediatra trzy razy zastanowi się, nim zapisze antybiotyk i nie zrobi tego z dziką pasją, lekką rączką. A gdy już zapisuje, dokładnie wytłumaczy nam dlaczego. Zna bezcelowość podawania wielu leków i wie np., że cukrem z syropków kaszlu nie wyleczysz, a apetyt nie wrócić od apetycznego eliksiru. Jak lekarz mówi „Proszę podać jakiś syrop na kaszel. Tyle jest teraz tego na rynku” Wiej! Heloł! To lekarz z wykształcenia, czy z reklamy?

MA PODEJŚCIE DO DZIECI.

Tu nie chodzi o to, by lekarz był tiukającym do ucha dziecka słodziakiem wykąpanym w Coccolino, ale by potrafił tak rozmawiać z dzieckiem, tak je badać, by ono się NIE BAŁO. By chciało do niego wracać. Antek, gdy czuje, że coś go bierze, mawia „Trzeba iść do Waldka” (Panie Doktorze, pewnie Pan tego nie przeczyta, ale gdyby jednak… te słowa to wyraz wielkiej sympatii, tylko brzmi inaczej). Nie boi się lekarza, nigdy się nie bał, a i Tola na pierwszej wizycie też zbyt nie beczała. To zapewne kwestia wieeeeelkiego spokoju naszego pana doktora:).

MA WYKSZTAŁCENIE, JAKIEGO OCZEKUJEMY OD PEDIATRY.

Nasz jest drem n. med. onkologiem, hematologiem. To daje mi akurat większy spokój. Tu chodzi o to, byś w ogóle znała wykształcenie swojego lekarza. Nie musi być doktorem nauk medycznych, czy profesorem, by był dobry. Ale sprawdź to.

JEST LEKARZEM DOŚWIADCZONYM

Sprawdź, gdzie pracował wcześniej, gdzie zdobywał doświadczenie i wykształcenie. Nasz pediatra jest założycielem Wrocławskiego Hospicjum dla Dzieci. To dało mi jego obraz w szerokim spectrum, nie tylko jako lekarza, ale i człowieka.

MA DOBRE OPINIE WŚRÓD INNYCH RODZICÓW.

W dobie internetu nie jest to trudne. Może nie do końca chodzi nam o portal Znany Lekarz i tamtejsze opinie (bywają pisane niekoniecznie przez pacjentów), ale o rozmowy z rodzicami np. na lokalnych grupach rodzicielskich. To skarbnica wiedzy.

MOŻESZ MU ZADAĆ KAŻDE PYTANIE.

Wychodząc od lekarza, nie możesz mieć poczucia niewiedzy. Idąc do niego wypisz sobie wszystkie pytania, zadaj je i oczekuj odpowiedzi. Jeśli padnie, ale Ty jej nie rozumiesz, dopytaj. Rodzic musi wiedzieć, na co dziecko choruje, co się z nim dzieje, czego może się spodziewać, jakie objawy są niepokojące, dlaczego akurat takie leczenie, albo dlaczego jego brak.

MASZ Z NIM KONTAKT.

Ten punkt umieściłam  jako ostatni, bo to taki bonus. Coś, na co nie każdy pediatra się decyduje. Wiadomo, że trudno wymagać tego od pediatry NFZ, ale jeśli to akurat taki prowadzi nasze dziecko, warto mieć przy sobie numer do sprawdzonego lekarza prywatnego, do którego możemy zadzwonić po poradę lub poprosić o wizytę domową. Żeby w sytuacji trudnej, nie szukać takiego lekarza w ostatniej chwili, ale numer mieć w zasięgu ręki. My korzystamy z pediatry prywatnego i mamy to szczęście mieć z nim kontakt o każdej porze dnia i nocy. A gdy akurat nie może odebrać (np. ma dyżur na SORze), ZAWSZE oddzwania lub odpisze na sms.

Ważne jest też, by trzymać się jednego lekarza. Bo wówczas zna on DOKŁADNIE historię choroby naszego dziecka i w ogóle dziecko. Poza tym, my, jako rodzice, też mamy ten komfort, że lekarz zna nasze podejście do rodzicielstwa, poglądy z nim związane itp. Nasz pediatra wie np. że jak ja do niego dzwonię, to sprawa musi być poważna, a jak dzwoni mój mąż, tzn., że wg mnie dzwonić nie trzeba było. Hihihi.

Chcę teraz trochę wyprzedzić Wasze potencjalne komentarze i wymyślę jeden w tym temacie:

„Łatwo powiedzieć, jak kogoś stać na pediatrę prywatnego”.

Otóż. Kwoli wyjaśnienia. Pediatra Asi, to lekarz NFZ, Ani – prywatny. Obie jesteśmy zadowolone, u obu kryteria spełnione. Tu nie chodzi o status majątkowy rodzica. Ale o mądry wybór i przyłożenie się do niego. Nie tylko lekarze prywatni są dobrzy, znam wielu, do których mojego dziecka bym nie zapisała. Ale znam też wielu doskonałych na NFZ. Po prostu… Poszukajmy.

Pediatrów jest DUUUUUŻO. Tych bardzo dobrych również. Każde miasto ma swojego dra House’a, dr Quinn, dr Sikorkę, czy Falkowicza. Za lekarzem stoi nie tylko wykształcenie ale i osobowość, charakter. I nie czarujmy się. To też musi nam odpowiadać. Bo ja świetnie dogadałabym się z drem Housem, ale dr Quinn udusiłabym po pierwszej wizycie. Wychodzę z założenia, że między lekarzem a pacjentem/ rodzicem musi być medyczna chemia, bo przecież będziemy się spotykać w ROŻNYCH okolicznościach przez wiele, wiele lat. W stresie, strachu, panice, szczęściu, bezradności…

Pomyślicie – tym razem przesadziły.

Czyżby?

Kochani.

W ręce pediatry składacie życie i zdrowie swojego dziecka.

Jego leczenie, budowanie odporności, częstotliwość chorowania, swój komfort psychiczny, aż w końcu Waszego dziecka sposób postrzegania lekarza.

Czy wybór pediatry nie powinien być priorytetem?

Nie wiem jak Wy, ale ja chcę, moje dziecko i swoje emocje oddawać w ręce człowieka mądrego i dobrego. Czy Wasz pediatra jest taki?