„Nie lubię bawić się z moimi dziećmi”

Powiedziałaś to kiedyś głośno? Komuś? Innej matce? Nie? Że wstyd? Że nie wypada? Że tak nie można, bo matka musi to kochać i w ogóle czerpać z tego wielką radość? Źle się z tym czujesz, bo myślisz o tym bardzo często, albo czasami, ale to już wystarcza, być miała kaca moralnego, że jesteś złą matką? Dziecko prosi Cię o zabawę, a Twój pierwszy odruch to „nie chce mi się”. Albo łapiesz się na tym, że uwielbiasz, gdy dziecko zajmuje się samo sobą. Ale wtedy też po chwili czujesz, że to nie jest ok. Skąd to się bierze? Przecież kochasz swoje dziecko najbardziej na świecie? Co z Tobą nie tak?

NIC!

Jesteś człowiekiem. Masz poziom zmęczenia, pewne rzeczy lubisz, innych nie, a inne tak sobie i masz do tego prawo. Poza tym, jesteś dorosłym człowiekiem, świat zabaw dziecka nie jest Twoim naturalnym światem. Ty możesz w niego nauczyć się wchodzić.

Czy każdy umie to robić? Czy każdemu jest łatwo, bo jest rodzicem?  Rodzi się dziecko i bach, umiemy to? Absolutnie nie. Nie oceniaj swojej wartości jako rodzica przez pryzmat tego, z jaką pasją zabierasz się do zabawy z dzieckiem. Bo inni (pewnie wszyscy, tylko nie ja) uwielbiają, robią kreatywne zabawy, cieszą się z dziećmi i widać, że to kochają. Cóż… może kochają, a może się starają, a może tak tylko to wygląda.

Żyjemy w dobie pandemii. Zabawa z dzieckiem to brazylijski serial. Nie ma końca, a wątek się ciąąąąąągnie… Jesteśmy z naszymi dziećmi non stop. Jemy z nimi, sprzątamy, gotujemy, pracujemy, uczymy się z nimi. Gdy nie jedzą i nie śpią, chciałyby się z nami bawić cały czas. To zupełnie normalne, ale normalne jest też, że my szukamy ewakuacji;)

Jak żyć?

Jest wiele opcji, a każda z nich zależna jest od Twoich możliwości. Nic na siłę, za wszelką cenę. Zrób to sprytnie:) Jak my się ratujemy?

Włączamy dzieci do codziennych czynności.

One myślą, że to super zabawa, a my robimy swoje. Takie to oszukańcze matki jesteśmy;) Pamiętacie ten rozdział w książce „Przygody Tomka Sawyera”, gdy ciotka kazała mu malować płot? Nie dość, że nie zrobił tego sam, to jeszcze Ci, którzy za niego to zrobili, zapłacili mu za to. Mistrz! I tak trzeba😉!

gotowanie z dzieckiem

W praktyce?

Idziesz na zakupy. Mówisz dziecku, że jest ochroniarzem i ma pilnować wózka. Dajesz mu por do ręki, bo musi mieć gadżet obronny i lecimy. Na końcu zakupów czeka go wypłata, w zależności o tego, jak sobie poradził. A wiadomo, że sobie poradził. Co tam mu sprezentujesz, to Twoje. W niektórych sklepach wręczają przy kasie gratisy. W Netto, który jest partnerem naszego wpisu, aktualnie jest super Akcja Masa Kreatywności Zwierzaki. To genialny pomysł na wspólną zabawę z dziećmi.  Dają gratis najlepszy prezent ever. Masę plastyczną, jakiej nie było.  To nie jakaś tam lepkolina. Świetna plastyczna zabawka. Zaraz Wam pokażemy do czego ją wykorzystujemy. To genialny pomysł na wspólne spędzanie czasu, nawet gdy masz duży problem z byciem kreatywną. Do tego zbieranie naklejek, wklejanie, kolekcjonowanie i na koniec prezent za komplet – zabawny pluszak. Dzieci to kochają. Więcej informacji o akcji Masa Kreatywności Zwierzaki znajdziesz tutaj (klik)

To jesteśmy w domu. Tu moja ulubiona zabawa w psa. Zdolnego, wytresowanego Reksika, który wyjmuje zakupy z torby i podaje mi. Jak masz więcej dzieci, niech będzie psi patrol. Kochani! Czasem ja już dawno rozpakuje, a oni jeszcze czochrają jakąś rzecz po pokoju, bo to psia zabawka. Czasem i kawę wypiję. Pamiętajcie, że na koniec zabawy pies zmęczony. Trzeba dać mu pić. Koniecznie w misce i na podłodze, by wychłeptał językiem. Zejdzie im, a zabawa w dechę. Wspólna, rodzinna, kreatywna;)

Dobra, to zostańmy w temacie zwierząt. Skoro już jesteśmy przy zwierzątkach i Netto, bo to nasze ostatnie odkrycie. Ta ich masa plastyczna to jakieś cudo. 

Mając ją, możecie stworzyć zwierzęce cuda, konika, krówkę, psiaka, prosiaczka, owieczkę, zająca. Powiedziałam „możecie”? Dzieci mogą. Serio. Całkiem samodzielnie mogą wykonać zwierzęta przypominające zwierzęta;) 

Do tego wykona je przy pomocy gadżetu, na którego widok dziecko aż się trzęsie. Telefon.

Aplikacja netto pokaże dziecku kuleczka po kuleczce, jak zrobić prosiaczka, krówkę czy zajączka.

Odjechany pomysł. Naprawdę szacun. Co? Najeżyłaś się na samą myśl o masie plastycznej? Oczyma duszy swojej widzisz oklejoną kanapę i wgnieciony dywan? A nie! Ta masa nie robi takich strat. Naprawdę jest genialna. Do tego całkowicie bezpieczna, bo ma atesty toksykologiczne.  Aaaaa. No i te zwierzaczki potem są do zabawy. Po 24 g wszystko ładnie zastyga i trzyma się kupy. Ekstra!

Ok. Trzeba coś zjeść. To nasza ulubiona działka. Nie od dziś wiadomo, że propagujemy gotowanie z dzieckiem. Myślicie, że to dla nas poświecenie? Nie, to znowu sprytne podejście do dziecka. Ty gotujesz, ono się bawi. Cokolwiek tam na obiad nie kręcisz, zawsze znajdzie się coś, co możesz dać do zabawy dziecku. Całkiem małemu dziecku wystarczy micha i chochle do uderzania, lub przekładanie foremek do ciastek z miski do miski. Średniakowi możesz położyć kilka różnych owoców i warzyw i poprosić by je ulepiło z masy netto, a potem z tego zrobicie pyszny obiad. To świetny sposób na oswajanie warzyw i owoców, oraz zachęcenie do próbowania nowości. A starszak to nawet Wam pomoże zrobić posiłek. Tu obierze, stół nakryje, pomiesza, doda, wleje, śmieci wyniesie… i jeszcze podziękuje;) Starszaka możesz też poprosić, by zrobił zastawę z masy plastycznej Netto. W czymś trzeba podać obiad ulepiony przez młodszego, prawa;)? Po 24 godzinach masa zastygnie i przydadzą się do innych zabaw. 

Jesteś zmęczona? Masz kilka opcji.

  1. Zabawa w lekarza, ale pamiętaj, warunek jest taki, że jesteś pacjentem w śpiączce. Trzeba Ci zrobić zastrzyki, kroplówki, zbadać, piżamę zmienić, pościel i co tam jeszcze się da, by nie ruszy palcem, a nadal być w klimacie lekarsko pielęgniarskim.
  2. Zabawa w Egipt. Mumifikcja zwłok. Kilka rolek papieru na straty, a zadanie jest takie, by owinąć Cię papierem. Całą. Dobre jest wcześniej balsamowanie. Też chwila na oddech zejdzie. Dzieci to uwielbiają i macie zabawę sensoryczną z głowy.
  3. Zabawa w króla ciszy. Wiesz… Milczycie i przegrywa ten, kto się odezwie. Z jakiego powodu dzieci się odzywają za chwilę, śmieją się i chcą grać dalej. A jak milczą, to się nie ruszają. Dlaczego? Pojęcia nie mam.
  4. Mycie szyb, luster. Dajesz im ręcznik papierowy (tak, cały pójdzie na straty), coś tam do prysk, prysk, mówisz im, że oni nie mogą, oczyiscie Cię błagają, w końcu im dajesz, pryskają tak 30 minut, a Ty nadzorujesz wygodnie.
  5. Zabawa we fryzjera. Moja ulubiona, Siedzisz, dziecko Cię mizia, przypina odpina, czesze… Zabawa sensoryczna zaliczona, ty wymiziana.

A na koniec powiem Wam, ze szczytem sprytu było, gdy młodsza prosiła o przeczytanie książeczki,  ja miałam niemoc, ale starsza miała na zadanie domowe zrobić trening czytania. Także tego… Śmignęła Kicię Kocię i byłyśmy kwita. Każdy orze, jak może;)

Kochani Rodzice. Nie katujmy się za naszą niemoc, brak siły, chęci, umiejętności czy talentu. Jesteśmy rodzicami, a nie Merry Poppins.

 

Chcesz poznać nasze książki i ebooki z przepisami?
Wszystko to znajdziesz w jednym miejscu – naszym alaantkowymSKLEPIE.
AlaantkowySklep