Składniki:

1/2 szklanki surowej kaszy jaglanej;
0,25 litra mleka roślinnego;
0,25 litra wody;
(albo 0,5 litra wody jeśli nie macie akurat mleka);
4 daktyle;
1 banan;
2 łyżki mąki ziemniaczanej;
łyżka masła (opcjonalnie);
6 jabłek ( u mnie papierówki);
pół łyżeczki cynamonu.

Gdy na kolację gotuję Ali jaglankę, zawsze gotuję jej więcej, bo kto wie na jaki pomysł wpadnę rano:) dziś pomysł był taki:
(u mnie jaglanka z lodówki, z poprzedniego dnia)

Kaszę wrzucamy na sitko, dwa razy płuczemy gorącą wodą. Daktyle siekamy na drobne kawałki. W garnku gotujemy mleko z wodą (lub samą wodę), wrzucamy kaszę i daktyle. Gotujemy na najmniejszym ogniu przez pół godziny.
Ostudzoną kaszę lekko blendujemy (nie musi być super gładka), dodajemy rozgniecionego banana, mąkę ziemniaczaną i całość mieszamy łyżką.
Piekarnik nastawiamy na 180’C. Małą tortownicę (np. o średnicy 20cm) wykładamy papierem do pieczenia.
Jabłka myjemy, obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w nieregularną kostkę. Posypujemy cynamonem. W garnku rozpuszczamy masło (lub pomijamy) i na małym ogniu „podsmażamy” jabłka, aż całkiem się rozpadną.
Masę jaglaną przekładamy łyżką do formy, na wierzch nakładamy jabłka i posypujemy płatkami migdałowymi. Zapiekamy ok. 35min. w 180’C.

 

Zdjęć Ali brak, bo akurat ma drzemkę 🙂