Często piszecie do nas nie tylko po porady kulinarne. Czasem wyżalić się i zapytać, jak żyć.

Jak żyć z radami innych. Komentarzami. Nieustannym doradztwem tych, którzy

„nie chcę się wtrącać, ale…”

„Zawiń cukier w szmatkę i daj possać, to zaśnie.”

„jeszcze kp, przecież to woda”

„Rzucasz temu dziecku jedzenie jak psu.”

„Zabierasz mu dzieciństwo”

„Nie jedz makowca, bo mak to narkotyk i dziecko będzie ciagle spało”

„Na rosnące zęby daj dziecku kiełbasy”

„Na wzmocnienie kości tylko Danonki”

„Jak nie będziesz dawać słodyczy, mózg się nie będzie rozwijał”

….

Czytamy te teksty i czujemy dreszcze. Masakra. Skąd takie pomysły ludziom się biorą. Ale przede wszystkim

skąd odwaga do wtrącania się, tupet do dążenia do postawienia na swoim… skąd?

My też czasem znajdujemy takie perełki dobrzeradzących w komentarzach. A jakże. Czytamy, że dziecko je z chlewu, jest zagłodzone, albo grube przez kp, nigdy nie nauczy się jeść, a chlopcy nie bedą mężczyznami, bo jako oseski mleka od krowy nie piją, zagryzając kostką cukru.

 Wychodzi na to, że każdy rodzic zetknął się z negatywnym komentarzem dotyczącym wychowywania swojego dziecka w zdrowym odżywianiu.

Nie pojmujemy!! Serio!

Wiecie czego?

Owszem, tego, że inni mają tupet podważać Wasze metody, które, GOŁYM OKIEM widać, prowadzą jedynie do zdrowia – też nie pojmujemy, ale…

Nie rozumiemy najbardziej tego, jakim cudem wysłuchujecie tego do końca, a bywa, że nadal słuchacie…

Powiemy Wam coś. Może jeszcze tego nie odkryłyście w sobie.

„Kobieta, gdy zostaje matką, staje się lwicą”

LWICĄ. 

A ta nie pozwoli na „totamto”.

Pytacie, jak macie odpowiadać otoczeniu na te komentarze, jak wyjaśniać, wytłumaczyć, by zrozumieli..

Ale – i uwaga – to ważne będzie-

po jaką cholerę mają rozumieć?

DLACZEGO CZUJESZ SIĘ W OBOWIĄZKU, TŁUMACZYĆ SIĘ OTOCZENIU,

ŻE KOCHASZ SWOJE DZIECKO i takie a nie inne decyzje podejmujesz?

Z jakiego powodu masz polecać artykuły, wyjaśniać, tworzyć przemowy naukowe, by kogoś, kto ma tupet, komentować Twoje wybory, przekonywać do własnego zdania?? Przecież i tak go nie zmieni:):):)

Załóż mu czapeczkę.

Nie.

Długo będziesz kp?

Aż poprosi o mleko do kawy.

Ale brudzące to BLW!

To mój brud.

Daj mu cukier na szmatkę.

Kawki, mamusiu??

Jeszcze karmisz piersią? Jest tam coś w ogóle?

Nie wiem, zapukaj i sprawdź.

Co mam dać wnusiowi, skoro czekolady nie mogę?

Czas.

Posól mu.

A tobie dosolić?

Ty jadłaś i proszę, jaka zdrowa!

A TO MOJE DZIECKO.

MOJE.

A teraz do Was – Dobrzeradzący:

Weźcie sobie kostkę cukru w szmatkę i possijcie, a na pewno się uspokoicie! 

Zobacz nowe produkty w Alaantkowym sklepie. To prawdziwe hity!

Chcesz poznać nasze książki i ebooki z przepisami?
Wszystko to znajdziesz w jednym miejscu – naszym alaantkowymSKLEPIE.
AlaantkowySklep