Dieta niemowlaka i dziecka starszego to fundament jego przyszłości. Wiedząc o tym, dokładamy wszelkich starań, by odżywiać nasze dziecko zdrowo, różnorodnie i wartościowo.

Spektakularny efekt naszych działań nie nadejdzie szybko, zaprocentuje dopiero w jego dorosłym życiu. Niemniej jednak już teraz możemy obserwować to, jak odżywianie wpływa na nasze dziecko. Jego trawienie, energia, jakość snu, odporność – to wszystko daje obraz diety od samego początku jej rozszerzania.

Gastrolodzy jasno mówią, że centrum naszej odporności stanowią jelita.

Najczęściej maluchy na początku nie chorują w ogóle. Widzimy efekty swoich starań. Pod górkę robi się jednak dopiero wówczas, gdy dziecko idzie do żłobka lub przedszkola. Już w pierwszych tygodniach pojawia się w nas bunt.

„Jak to? Nigdy nie chorował, a teraz więcej jestem z dzieckiem w domu niż w pracy”.

Wiemy dobrze, że powód tego jest prosty. Dopiero teraz dziecko wyszło z domowej „bańki ochronnej” i poszło w brutalny świat bakterii i wirusów, zmian temperatur, wymiany śliny poprzez zabawki, kichania, smarkania i innych, z którymi nie miało możliwości obcować, będąc głównie z mamą w domu.

Dlatego teraz zaczęła się prawdziwa walka.

Walka organizmu naszego dziecka o nabycie odporności. Wiadomo, rozwiązaniem nie jest zabranie dziecka z placówki, bo wówczas tylko odłożymy temat na później. Musimy po prostu nadal wyposażać nasze dziecko w odpowiednią broń, która pomoże mu tę odporność wzmacniać.

Niezwykle istotne jest to, by nie robić tego dopiero w momencie pójścia naszego dziecka do placówki ale znacznie wcześniej.

Broń, o której mówimy, to codzienne czynności, które, połączone ze sobą, budują odporność naszego dziecka.

Ala i Antek od ponad 2 lat chodzą do przedszkola. Antek nawet był wcześniej przez 2 lata w żłobku. Przez ten czas wyrobiłyśmy w naszych dzieciach i w sobie nawyki, które pomagają naszym dzieciom zdrowo funkcjonować w placówce.

Nie oznacza to oczywiście, że nie chorują wcale. Takich czarów nie ma.

Ale widzimy, że ich organizmy świetnie radzą sobie z pojawiającymi się chorobami, a i do nich rzadko dochodzi. Jak nam się to udaje i co to za broń, w którą wyposażamy nasze dzieci?

Oczywiście, że Wam o tym napiszemy:

 

Nawyk mycia rąk.

Nie tylko przed jedzeniem. Owszem, wówczas również, ale ręce myjemy też po powrocie z podwórka, wychodząc z przedszkola, po wyjściu z toalety. Sam nawyk mycia to oczywiście połowa sukcesu. Druga połowa to sposób mycia. 2 minuty! Tyle powinno trwać mycie rąk. A jak to robić i o wielu innych istotnych sprawach z tym związanych, przeczytacie TUTAJ.

Codzienne spacery.

Powiecie, że to nie takie łatwe, bo nie zawsze jest pogoda. Kochani! Pogoda jest zawsze. Wystarczy ubrać adekwatnie do temperatury siebie i dziecko. Pamiętajcie, że na dwór możemy i powinniśmy wychodzić nawet podczas większości chorób. Nie ma lepszego lekarstwa na katar, czy np. zapalenie krtani. Wiadomo, nie przy gorączce, ale zawsze pytajcie pediatrę, czy możecie iść na powietrze. Jedyne, co może przeszkodzić w spacerze, to zła jakość powietrza. Ale to wystarczy sprawdzić (a nawet trzeba) za pomocą aplikacji.

Niska temperatura w domu.

Lepszy świeży chłodek niż ciepły smrodek. Hihihi. Tak właśnie jest!. W pokoju niemowlaka powinna być temperatura 20-22 stopni, a w nocy 18-20 stopni. Należy również często wietrzyć pomieszczenia, a na ten czas przenosić dziecko do innego pokoju. Nasze dzieci, gdy zasną, do momentu naszego pójścia spać, mają uchylone okno. Zwłaszcza gdy mają katar. Pomaga im to w oddychaniu.

Odpowiednie ubieranie dziecka.

To bardzo istotny punkt, głównie dlatego, że obserwuje się, iż rodzice często ubierają dziecko nieadekwatnie do pogody i sytuacji. Niemowlaka ubieramy jedną warstwę grubiej niż siebie, ale starsze dziecko, przedszkolaka, możemy ubierać jak siebie. Nie zakładamy mu kalesonów czy rajstop pod spodnie, tylko dlatego, że nagle z 25 stopni spadło do 15. I pamiętajmy, my na dworze spacerujemy lub siedzimy na ławce. Inaczej odbieramy temperaturę niż skaczący po drabinkach przedszkolak.

Zawsze, nim ubierzecie dziecko do przedszkola, sprawdźcie pogodę. Jesienią rano bywa bardzo zimno, ale po południu może być ciepło. Idealnie jest ubrać na cebulkę, by dziecko grube warstwy mogło zostawić, wychodząc z dziećmi na dwór. W sali natomiast dziecko powinno mieć krótki rękaw i cienkie spodnie, by podczas zabawy nie pociło się.

Prawidłowe odżywianie.

  1. Nie wypuszczamy dziecka bez śniadania z domu. W zimnych porach roku szczególnie dbamy o to, by ten posiłek był ciepły. Kasza, placuszki, jajecznica i ciepła herbata lub kakao to dobry start na cały dzień.
  2. Dbamy o to, by układać dzienny jadłospis zgodnie z piramidą żywieniową. Dowiadujmy się, co nasze dziecko jadło w placówce, by domowymi posiłkami dopełnić wartości.
  3. Unikamy cukru!
  4. Nie lekceważmy olejów w diecie naszego dziecka. Nie mamy tu na myśli tych, na których smażymy, ale te tłoczone na zimno. Zgodnie z rekomendacją Światowej Organizacji Zdrowia tłuszcze powinny stanowić i dostarczać ok. 30-45% całodobowego zapotrzebowania dzieci na energię. Co oznacza, że w codziennej diecie małego dziecka powinno znaleźć się 10-20 gram oleju roślinnego. Pilnując tych ilości wzmocnimy organizm dziecka. Nie bez znaczenia jest też to, jakich olejów będziemy używać. My oleje podajemy na dwa sposoby:

Dodajemy oleje do potraw przy nadarzającej się okazji, doprawiając nimi jedzenie.

Używamy wówczas:

OLEJ LNIANY OLINI – to najlepsze roślinne  źródło kwasów omega – 3, które wzmacniają i budują odporność organizmu. Wpływa na rozwój fizyczny i umysłowy dziecka. Ułatwia wchłanianie witamin z posiłku dziecka. Doskonale wspomaga trawienie i przemianę materii. Wspomaga leczenie stanów zapalnych błon śluzowych, dzięki czemu choroby przebiegają krócej i łagodniej. Dodajemy go do koktajli mleczno – owocowych, kasz obiadowych, past kanapkowych i pesto do makaronu.Więcej o oleju przeczytasz tutaj.

OLEJ DLA DZIECKA OLINI – to bardzo smaczna mieszanka oleju rzepakowego i roślinnego. Wzbogaca smak potraw, dzięki czemu dzieci chętniej zjadają posiłek. Źródło witaminy A i E, wspiera ich wchłanianie z posiłków. Wspomaga rozwój mózgu i wzrost. Dodajemy go do kaszek, polewamy warzywa gotowane. Więcej o tym oleju przeczytacie w naszym wpisie tutaj.

OLEJ Z PESTEK DYNI OLINI – Bogaty w witaminy z grupy B, E i H. Mistrz walki z pasożytami. Cenimy go bardzo, bo przecież nigdy nie wiadomo, kiedy coś się przypałęta. Dodajemy go do sosów, sałatek, zup krem. Więcej o tym oleju przeczytacie w tym naszym wpisie.

Warto łączyć różne oleje, istotne jest jedynie to, by ich dawka dzienna wynosiła około: 1 łyżka dziennie dla niemowlaka, 2-3 łyżki dla dziecka powyżej roku.

Pijemy olej "jak lekarstwo".

Mamy tu na myśli oczywiście nasz czarodziejski OLEJ Z CZARNUSZKI OLINI –o tym oleju rozpisujemy się przy każdej okazji, bo wiemy, sprawdziłyśmy, że wzmacnia odporność przy regularnym stosowaniu. O jego właściwościach przeczytasz TUTAJ. Pamiętajcie tylko, że żeby ocenić skuteczność działania tego oleju, musicie zaczekać około 3 miesięcy. On nie działa natychmiast. To proces. Dobrze jest rozpocząć podawanie oleju dziecku od bardzo małych ilości i zwiększać je stopniowo. Ponieważ ma „trudny” smak, warto łączyć go z czymś słodkim lub kwaśnym, wówczas jest przyjemniejszy:) w spożyciu.

Dawkowanie:

  • Do 1 roku życia – dietetycy zalecają podawanie oleju z czarnuszki po 1 roku życia ze względu na brak źródeł o tak wczesnym podawaniu go.
  • 1 – 2 lat – ¼ łyżeczki oleju
  • 2 – 6 lat – ½ łyżeczki oleju
  • powyżej 6 r.ż. – 1 łyżeczkę oleju
  • dorośli – 1 łyżka oleju.

6. Wprowadzamy do diety naturalne środki wzmacniające odporność:

  • Miód – podawany powyżej 1 roku życia. Ma właściwości antybakteryjne. Warto zaznaczyć, że rozcieńczony jest bardziej aktywny antybiotycznie.
  • Kasza jaglana – ma właściwości antywirusowe i zmniejsza stan zapalny błon śluzowych. Doskonała na katar.
  • Karob – wykazuje działanie przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne i przeciwzapalne.
  • Imbir – bogaty w substancje przeciwzapalne
  • Kurkuma – silne działanie przeciwzapalne, przeciwwirusowe i przeciwbakteryjne
  • Cynamon – rozgrzewa i zwalcza pierwsze objawy choroby.
  • Czosnek –naturalny antybiotyk, hamuje rozwój bakterii, zwalcza infekcje.

6. Nawadniamy organizm.

Ciało człowieka bez wody nie funkcjonuje prawidłowo. Woda odpowiedzialna jest za całą pracę organizmu, również ma wpływ na odporność. O istocie wody w diecie dziecka przeczytasz tutaj.

7. Suplementacja.

O nie! Nie przeczytacie u nas, że polecamy cudowne syropki na odporność, apetyt czy witaminę C. Dzieciom suplementujemy:

  • witaminę D 400 IU/d
  • DHA – gdy spożycie DHA z pokarmem jest niższa niż 100 mg/d. Zalecamy tutaj jednak spożywanie ryb najrzadziej raz w tygodniu.

Organizm każdego dziecka jest inny, a na odporność składa się naprawdę wiele puzzli. Część z nich jest kompletnie od nas niezależna. Niemniej jednak to nie oznacza, że nie mamy wpływu na to, jaką odporność będzie miało nasze dziecko. Połowa tego sukcesu leży w rękach naszych i dziecka nawyków.

Wpis powstał we współpracy z naszą ulubioną olejarnią Olini.

Dziękujemy Kochani, za serce, które wkładacie w ręczne tłoczenie olei, które tak nam smakują❤️

Polecamy Wam oleje z Rodzinnej Olejarni Olini z kilku względów:

  1. Wszystkie oleje tłoczone są na zamówienie, na zimno i na świeżo!
  2. Olej, który otrzymasz będzie miał maksymalnie 1-3 dni. Jego przydatność jest zawsze sprecyzowana na opakowaniu.
  3. Olini to domowa manufaktura. Właściciele wszystko wykonują sami, ręcznie, dbając o jakość każdej butelki.
  4. Przesyłki z olejami są zawsze starannie, bezpiecznie zapakowane, w szczelne, styropianowe pudełko.