Majówka dla nas była czasem odpoczynku, ale i pracy. Prawdziwe wakacje dopiero przed nami. Początek maja pachnie latem i wakacjami. Nie sposób nie myśleć o urlopie. My nie możemy się doczekać, a Wy?

Z tej okazji wpis o BLW na wakacjach, czyli jak to zrobić, by podczas urlopu uszczęśliwić nie tylko dziecko, ale i siebie. Na co zwracać uwagę, co ze sobą zabrać, jak podejść do tematu rozszerzania diety na urlopie. Zapraszamy.

Przed Wami poradnik czyli wskazówki wynikające z naszej praktyki, które, być może, pomogą Wam przygotować się do wyjazdu z dzieckiem BLW. Co należy brać pod uwagę?

  • Wiek dziecka – jeśli bobas jest taki mały (ok 6-7 m) może być trudniej niż z roczniakiem czy 2 latkiem. Warto wtedy zastanowić się, czy na czas wyjazdu wolicie „odpocząć” od BLW i a) dawać samo mleko, b) np. karmić łyżeczką czy może c) idziecie na żywioł i sprzątacie po posiłku również na wakacjach:) Inną kwestią jest to, czy dziecko nie będzie i tak domagało się posiłku stałego…
  • Istnieje duże prawdopodobieństwo, że dziecko, które poznało już „smak” samodzielnego jedzenia, nie zaakceptuje karmienia go łyżeczką, warto to sprawdzić wcześniej, jeśli wolicie na wakacjach je karmić.
  • Jeśli dopiero przymierzacie się do blw i nie zaczęliście, to raczej wyjazd nie jest wg nas dobry momentem na rozpoczęcie. Jeśli macie taką możliwość, poczekajcie z rozpoczęciem do powrotu.
  • Pamiętajcie, że dzieci różnie reagują na zmiany. Sama podróż może być męcząca, a jedzenie np. w hotelu czy barze, może smakować zupełnie inaczej niż placuszki od mamy. Nie ma w tym nic dziwnego, że dziecko może odmawiać zamówionych dań, ze względu na ich nieznajomość.
  • Sklepowe słoiczki – nasze zdanie na ich temat możecie przeczytać TUTAJ. W skrócie – jeśli Wasze dzieci je akceptują to opcja na wyjeździe jest całkiem spoko, ale uprzedzamy, że lepiej nie podawać pierwszego słoiczka na wczasach z myślą, że cały wyjazd dziecko będzie je jadło, bo co, jeśli okaże się, że kategorycznie ich nie chce? Po prostu dajcie spróbować słoiczkowego jedzenia dziecku jeszcze w domu i zobaczcie, jaka będzie reakcja.
  • Możecie też przygotować własne słoiczki z domowym jedzeniem. Cały post na ten temat WRAZ Z PRZEPISAMI powstał dawno temu, gdy pierwszy raz jechałam z dzieckiem nad morze i możecie go przeczytać TUTAJ.
  • Zanim wyjedziecie, dobrze zorientujcie się, jakie warunki czekają Was na miejscu (chyba, że jedziecie kolejny raz w znaną Wam miejscówkę). Jeśli jest to hotel czy pensjonat, zwróćcie uwagę na to, czy do dyspozycji macie:
    – krzesełko do karmienia (i gdzie można spożywać posiłki, czy w pokoju, czy tylko w wyznaczonej jadalni),
    – czy macie możliwość przygotowania lub podgrzania posiłku ( i gdzie – w ogólnodostępnej kuchni czy mikrofalówce 🙂 czy może w pokoju),
    – czy macie do dyspozycji kuchenkę i garnki czy raczej musicie wziąć swoje gary.
    – jeśli wybieracie się do miejsca, w którym wyżywienie macie w cenie, zorientujcie się, czy będą tam dania dostosowane do niemowląt oraz jak obsługa reaguje na dziecko rzucające kalafiorem w kelnera:)
  • Pomyślcie, czy chcecie jeść wspólnie np. na mieście czy nie wygodniej dla Was i dziecka będzie np. by najadło się w pokoju, który wynajmujecie (np. tego co mu ugotujecie) a w knajpce dostało na czas Waszego posiłku tylko jakąś przekąskę. Zwracam na to uwagę, ponieważ często sanepid informuje o tym, że np. nadmorskie knajpy nie do końca działają zgodnie z normami higieny. Zwłaszcza przy malutkich bobaskach lepiej uważać na to, co dajemy im do jedzenia z nieznanego źródła.
  • Z własnego doświadczenia możemy powiedzieć, że np. 13 m Alicja jadła większość posiłków na wakacjach w domku, w którym mieszkaliśmy. Jadła to, co jej zawekowałam w słoikach i podgrzałam na miejscu (mam na myśli obiady). Ale już rok później, kiedy miała 2 l skończone jadła to, co my w nadmorskich barach:) Dla odmiany jej 7 m siostra Zuzia dostawała wybrane produkty ze szwedzkiego stołu w hotelu, w którym mieszkaliśmy. Różnica polegała na tym, że miałam do wyboru naprawdę całą gamę pokarmów np. jajka, pieczywo, warzywa i owoce, które były świeże, a jadalnia hotelowa bardzo czysta. Natomiast z roczną Alicją byliśmy skazani na opcję bez wyżywienia, więc stołowaliśmy się w restauracjach, gdzie nie miałam dostępu ani wyboru dań. Dlatego wolałam, by jadła to, co sama jej uszykowałam. Jak widzicie alternatyw jest sporo. Róbcie tak, by Wam i dziecku było wygodnie.
  • Jeśli chcecie uniknąć „fochów” w restauracji to:
    – nie sadzajcie dziecka w krzesełku w czasie oczekiwania na jedzenie,
    – pozwólcie dziecku wybrać danie (mam na myśli starszaków),
    – zaakceptujcie to, że dziecko może być rozproszone zbyt dużą liczbą bodźców,
    – pomóżcie w jedzeniu, jeśli dziecko Was o to poprosi,
    – możecie też wziąć dla niego/ dla niej ulubione sztućce czy talerzyk i kubek.
  • Wybierając jedzenie „na mieście”, zwracajcie uwagę na:
    – czas oczekiwania na danie,
    – ilość dostępnych krzesełek do karmienia oraz ich jakość i czystość,
    – poproście obsługę o umycie blatu krzesełka, nawet jeśli wygląda na czysty lub zróbcie to samodzielnie (ja tak zawsze robiłam),
    – przygotujecie swój zestaw: naczynia (jeśli dziecko chce jeść ze swoich), fartuszek, mokre chusteczki i foliową siatkę, w którą zgarniecie resztki jedzenia i wyrzucicie po posiłku.
  • Dla większości z Was to oczywiste, ale warto przypomnieć- posprzątajcie z podłogi po swoim dziecku:)
  • Często pytacie również o to jakie przekąski nadają się do auta. Żadne- PODCZAS JAZDY NIE PODAJEMY DZIECKU JEDZENIA, ale na postoju warto się posilić czymś mało brudzącym. Możecie mieć ze sobą sklepowe przekąski, o tym jakie polecamy, przeczytacie TUTAJ lub coś z naszych przepisów z działu „NA WYNOS”.

To chyba tyle. Kilka drobnych wskazówek, jak to przy dziecku bywa😜A skąd my takie mądre? A z doświadczenia. 5 lat macierzyństwa, łącznie 3 dzieci i dwóch mężów i doszłyśmy do perfekcji. Nie bez znaczenia jest fakt, że my znalazłyśmy swoje idealne miejsce urlopowe. W tym roku będzie to nasz drugi raz, tym razem na dłużej. Nasz raj na ziemi to Hotel Albatros Spa&Ski*** w Jarosławcu. Nie myślcie, że podeszłyśmy do tego miejsca tak bezkrytycznie. Sprawdziłyśmy wszystko, a im więcej chciałyśmy skrytykować, tym bardziej się zadziwiałyśmy pozytywnie. Dlatego Hotel Albatros otrzymał od nas wzorową recenzję jako hotel przyjazny BLW z warunkami i atmosferą prorodzinną. O tym przeczytacie TUTAJ (kilk).

A w tym roku czeka nas Was tam więcej atrakcji. Zerknijcie na „Pakiet Lato 2018”(kilk) i „Wakacje z Ala’AntkoweBLW” (klik) podczas których odbędą się np. dzieci będą miały swój bufet BLW z potrawami z naszych przepisów. Bosko, prawda? Hotel Albatros stanął na wysokości zadania, by rodzicom i dzieciom nieba przychylić.

A poniżej kilka fot z naszego pobytu w albatrosowym raju dla rodziców i dzieci: