No dobra… w tym roku będzie wyjątkowo trudno (pozytywny początek wpisu gwarantuje sukces;)). Nie ma co koloryzować. Będzie, trzeba to zaakceptować i się na to przygotować. Generalnie adaptacja dziecka w placówce jest sprawą trudną i dla niego, i dla rodzica. Skupmy się na tym, jak to zrobić, by obyło się „bez ofiar”, w poczuciu bezpieczeństwa i, w sumie, w radości, bo to przecież kolejny krok w życiu naszego bąbelka;)

1 września, witamy!

Przede wszystkim, nie jesteście sami. W naszym życiu też zmiany, adaptacje i co tylko chcecie. Zuza awansowała ze żłobka na przedszkole i na dodatek całkiem inne.  Ala i Antek idą do pierwszej klasy. Tylko Tola, luzara, ma wieczne wakacje. Jak żyć? Obie jesteśmy nauczycielkami, poukładane mamy w mózgowych szufladkach, ale skąd brać lejce na emocje?:) A co tam, jesteśmy zadaniowcami. Akcja adaptacja i tyle, trzeba przejść godnie. Jak to jest godnie? Powiemy Wam, bo wiemy. Co jak co, ale nauczycielka przedszkola i polonistka wiedzą. Słuchajta nas i głowa do góry, Mamuśki!

Jak ułatwić dziecku i sobie pierwsze dni, tygodnie w żłobku i przedszkolu?

Jeśli jesteście jeszcze przed wyborem placówki, zachęcamy Was do tego, by dokładnie przeanalizować to, co dla Was ważne: jedzenie, ogród, kadra i inne.

Wejdźcie do żłobka, przedszkola, popytajcie znajomych, zadzwońcie dowiedzieć się, czy jest możliwość porozmawiania i poznania nauczycielek. Zapytajcie o kary, nagrody, system przyprowadzania dzieci i godziny snu, posiłków.

Zróbcie sobie listę pytań, które chcecie zadać. Pamiętajcie, to nauczyciele i dyrekcja są tam dla Was i dzieci, nie bójcie się pytać. Przygotowany rodzic, który ma poukładane w głowie, jest opanowany i zorganizowany, to połowa sukcesu. Dlatego pomóżcie sobie i też siebie przygotujcie. Polecamy książkę „Akcja adaptacja” Agnieszki Stein. A w rozmowach z dzieckiem pomogą książeczki związane z tematem adaptacji np. Kicia Kocia idzie do Przedszkola, Emma i Kacper i wiele innych, które znajdziecie np. tutaj.

Jeśli już placówka została wybrana i za moment czeka Was pierwsze rozstanie, postarajcie się na nie odpowiednio przygotować. Po pierwsze – stało się, więc głowa do góry. Wiemy, wiemy też się na maxa stresujesz, jak to będzie, czy maluszek będzie płakał, czy sobie poradzisz z rozstaniem. To naprawdę normalne, że przeżywasz te emocje i jest to okej. Nie oczekuj od siebie i dziecka, że od razu z uśmiechem będzie wbiegać do sali. Pewnie nie będzie, jeśli to jego debiut w placówce.

Co możesz zrobić? Zadbaj o dobrą adaptację:

– w pierwszych dniach zapytaj, czy możesz towarzyszyć dziecku podczas krótkiego pobytu. Wiele świadomych placówek pozwala na to rodzicom, chociaż wiadomo, nowe wytyczne mocno to utrudniają,

nie zostawiaj dziecka na dłużej niż 2-3 godziny w pierwszym tygodniu. Hałas, ilość nowych, nieznanych bodźców to wystarczające obciążenie dla układu nerwowego dziecka. O ile masz więc taką możliwość, skróć pobyt,

– dziecko w pierwszych dniach i tygodniach może po powrocie do domu zachowywać się inaczej: być wyciszone lub rozdrażnione, potrzebować więcej przytulasów lub reagować na Ciebie agresją, złością. To wszystko również jest okej, bo w domu malec czuje się bezpiecznie i daje upust swoim emocjom, które w placówce musiał tłumić, skupiając się na tym co tu i teraz,

zadbaj o to, by dziecko było najedzone przed wyjściem z domu. Sporo dzieci w pierwszych dniach adaptacji nie je nic albo niewiele. Dlaczego? Z powodu stresu, nowych dań, których nie zna, ilości bodźców. Podobnie jak wielu dorosłych, w sytuacji, gdy się stresujemy – nie jemy. Dzieci również mogą tak reagować. Dlatego ciepły posiłek w domu przed wyjściem napełni choć trochę mały brzuszek na kilka następnych godzin,

nadal ćwicz z dzieckiem samodzielność (odpowiednią do wieku) – np. trenujcie samodzielne robienie siusu na ubikację czy nocnik, picie z otwartego kubka, wyrażanie słowne swoich potrzeb – to wszystko z pewnością ułatwi maluchowi pobyt w placówce. Brak tych umiejętności to kolejny powód do stresu dla dziecka, nie wyręczaj więc w domu i w szatni przy zakładaniu bucików i kurtki😊,

– nie pytaj nauczycielek w pierwszych tygodniach, ile, jak i dlaczego zjadło Twoje dziecko. Serio, to nie ma znaczenia, w domu nadgoni jedzenie. Panie mają na głowie około 20 innych małych główek i na pewno dobrze zaopiekowały się Twoim dzieckiem również. A dziecko w okresie adaptacji może jeść, nie jeść, skubać i się dąsać. To nie jest wymierne w tym czasie,

– jeśli nadal karmisz dziecko piersią, nie zamartwiaj się na zapas, co będzie jak twoje małe bobo nie dostanie przez 6 h piersi. Pamiętaj! Nie oddajesz do żłobka 7 miesięcznego niemowlaka tylko z pewnością nieco starsze dziecko. Nawet roczniak rozumie zasadę – jest mama – jest mleko, nie ma mamy – nie ma mleka 🙂 Serio! Przetestowane na naszych dzieciach, które zanim poszły do żłobka zasypiały TYLKO przy piersi, a w żłobku już drugiego dnia zasnęły bez 🙂

– to, w jaki sposób mówisz i wyglądasz, czuje Twoje dziecko bardziej, niż Ci się zdaje!

Nie mów więc np. nie bój się, będzie dobrze, dlaczego płaczesz, przestań już, wrócę za chwilę.

Pożegnaj się z dzieckiem  i życz dobrej zabawy po prostu, bez koloryzowania. Po kilku dniach, czasem trochę później, zobaczysz, że dziecko zaczyna przyzwyczajać się do przedszkolnej rutyny, a za pół roku będzie to dla Was tylko wspomnienie.

zaplanuj poranek tak, by się nie spieszyć. Nie poganiaj dziecka, bo wstałaś za późno i przez to spóźnisz się do pracy. To ty masz zegarek nie ono. Ciężko też wymagać od malucha zrozumienia, że jesteś spóźniona. Zaplanuj poranek tak, by spokojnie dotrzeć do placówki i mieć chwilkę na pożegnanie. Niech maluch czuje w tym momencie Twój spokój, a nie oddech szefa na karku, sapiącego zegarkiem;)

nie okłamuj dziecka, mów prawdę. Jeśli powiedziałaś, że przyjdziesz po nie po podwieczorku to bądź. Uwierz, mimo tego, że wskazówki zegara są dla dziecka abstrakcją, hasło ‘’podwieczorek” stanie się punktem, do którego dziecko będzie odmierzać czas. Jeśli nie wiesz, o której przyjdziesz, po prostu nie mów nic na ten temat.

pozwól dziecku zabrać z domu Wasze rodzinne zdjęcie do kieszonki, ulubionego pluszaka czy tetrową pieluszkę. W pracy przedszkolnej napotykałam dzieci, które przychodziły z różnymi ‘’gadżetami” np. koszulką nocną mamy. I okej, to daje dziecku azyl, bezpieczeństwo, zapach. Skoro ma to działać uspokajająco, to chyba nam dorosłym nic do tego😊

Na koniec coś wydawałoby się banalnego. Ubiór dziecka.

Bywa, że rodzice, dbając o strój i wygląd dziecka, delikatnie mówiąc, przesadzają. Jak? Niektórzy ‘’stroją” dziewczynki na prawdziwe księżniczki, zakładając tiulowe spódnice z pomponami, chłopcy często przychodzą w jeansach, które są średnio wygodne do tarzania się na dywanie.

Strój dla dziecka w żłobku i przedszkolu powinien być wygodny, nie krępujący ruchów, taki który dziecko samodzielnie łatwo zdejmie do załatwiania się.

Uwierzcie, rówieśnicy dopiero koło 5-6 roku życia zaczynają zwracać uwagę na garderobę koleżanek i kolegów, 2-3 latkom nie robi różnicy czy są w rajstopkach czy leginsach. A tymczasem dobra guma w portkach nie jest zła. W przedszkolu czy żłobku dziecko ma się czuć jak w domu, a w toalecie nie motać się z guzikiem, czy suwakiem tylko raz dwa ogarnąć siku.

Po drugie, zadbajcie o to, by w worku w szatni była wystarczająca ilość czystych ubrań na zmianę. Czystych nie oznacza najdroższych z kolekcji od Lui Vitą 🙂 Drogie ubranka zostaw na imprezę u teściowej.
Sprawdzajcie worek co tydzień, by nie okazało się, że leżą w nim ubranka na zimę, a jest już maj😊 Po trzecie i najważniejsze! W przedszkolach, żłobkach jest naprawdę gorąco. Zimą również. Nawet bardziej bo kaloryfery robią swoje. Dlatego najlepiej zapytajcie nauczycielki, jak ubierać dzieci – pewnie okaże się, że nawet zimą dobrze by miały krótkie rękawki w sali, w myśl zasady, że lepiej ubrać chłodniej niż przegrzać dziecko😊

W temacie dziecięcych ubranek mamy dla was coś jeszcze. Absolutny punt must have każdej wyprawki dziecka.

‘’Proszę o podpisanie wszystkich ubrań, kubka, kapci…”

Ja w tym roku nie podpisuję. Robi to za mnie STIKETS. Wiemy, wiemy, znacie, każdy zna. Dlatego i my pokusiłyśmy się w tym roku o zestaw naprasowanek i naklejek dla Zuzi i dla starszaków. Zobaczcie sami jakie to piękne, proste i funkcjonalne. Stikes w ofercie ma całe mnóstwo gadżetów do znakowania ubrań, butów, bagaży, śniadaniówek i nie tylko.

DSC_0227

NAPRASOWANKI

Uwaga! Wejście na stronę Stikets grozi… brakiem zdecydowania przez 2 godziny😊 Serio! Ilość wzorów które można wybrać i kombinacji jest tak duża, że ciężko się zdecydować. Dla Zuzki oczywiście wybór był prosty, to fanka Psiego Patrolu, więc cały zestaw jest z motywem piesków, ale gdy Alicja zaczęła przeglądać wzory, końca nie było widać…
Naprasowanki są termoprzylepne, przez co są trwałe i łatwo aplikowalne na niemal wszystkie rodzaje ubrań. Wykorzystałam je zarówno do bluzek dziewczynek jak i do opisania worka na w-f Alicji, skarpetek i leginsów Zuzi. Nie zdołałam wykorzystać wszystkich, zostawiłam kilka na jesienne ubrania, które kupię później. Świetnie, że w zestawie jest tak dużo sztuk.

Naprasowanki zostają na ubraniach na zawsze. By tak było ważna jest odpowiednia (ale i mega prosta aplikacja).
Potrzebujesz tylko żelazka. Wyłącz opcję parowania, upewnij się, że w żelazku nie ma wody, ustaw najmocniejszą temperaturę i przeprasuj przez pergamin dołączony do zestawu lub papier do pieczenia. Po ok. 15 sekundach naprasowanka przybiera strukturę materiału.

Zobaczcie na moim filmie jakie to proste . Trudno było nagrać to jedną ręką, ale udało się!

PIECZĄTKI

Ala była zachwycona! Nie dość, że zaczęła stemplować wszystkie swoje majtki :P, to jeszcze chciała moje (koronki w jednorożce. Tatusiowi się spodoba;).

Pieczątki są w pełni spersonalizowane. Można wybrać logo, tekst i ikonki. To jeszcze szybszy sposób na podpisanie ubrań i przyborów szkolnych. No i wiecie, to też trochę taki szpan mieć swoją pieczątkę.

Wg nas największymi zaletami tych pieczątek jest to, że:

  • są nietoksyczne i nie uczulają
  • wkład z tuszem jest w pudełku, a wystarczy na ok 1000 aplikacji, czyli spokojnie na bardzo długi czas. Można zamówić dodatkowe tusze – jeśli się kończą. Trzeba przechowywać w załączonej torebce i pudełku, wtedy wystarcza na bardzo długo.
  • pieczątki są do: ubrań, tekstyliów, papieru.
  • na ubraniach spierają się po ok 30 praniach w 60’C więc potem możecie znów zrobić pieczątkę lub wystawić ciuszki na olx, gdy dziecko z nich wyrośnie;)

NAKLEJKI SPERSONALIZOWANE

Prawdziwy czad. W sumie nie przeszło mi przez myśl, by podpisywać buty, ale przecież nie raz już zdarzały się pomyłki, zwłaszcza jak połowa grupy ubiera się w Lidlu 😉 Obkleiłyśmy więc paputki i buty dziewczynek naklejkami z nazwiskiem. Myślę, że zwłaszcza w żłobku, gdzie dzieci jeszcze nie zawsze potrafią wskazać, które buciki czy ubrania są ich, takie podpisy bardzo ułatwiają zadanie nauczycielkom.

Ala wykorzystała swój zestaw naklejek również do podpisania całej, szkolnej wyprawki. Zeszyty, bloki rysunkowe, a nawet linijka są już oznakowane!

ZAWIESZKI DO UBRAŃ

Mogą służyć jako haczyk do kurtki, ręczniczka, albo… obroża dla Sky! Przecież pluszaczek również musi być podpisany, bo to by była za tragedia gdyby Sky zaginęła. Teraz już na pewno będzie bezpieczna z Zuzią w przedszkolu. Ufff…

Jeśli Wasze dzieci mają smoczki, te zawieszki również świetnie się do nich nadają. Projektując, można dodać własny tekst i wzór. Są dwa rodzaje zawieszek – do przyszycia oraz bez konieczności wyciągania igły i nitki – na klik. My mamy te drugie.

PRZYWIESZKI BAGAŻOWE SOS

Na to bym nie wpadła, a to taki patent! Sztos. Stikets w ofercie ma małe, personalizowane zawieszki z kodem. Jeśli więc dziecko zostawi gdzieś plecak, można go łatwo zlokalizować, skanując kod z obrazka. Zawieszki jak i wszystkie pozostałe produkty, można dowolnie spersonalizować.

Jesteśmy naprawdę zauroczone tymi produktami. Zobaczcie cały zestaw, który do nas przyjechał, musiałam to nagrać, by pokazać Wam, jak pięknie zostało wszystko przygotowane i zapakowane.

Jeśli chcecie zamówić własne spersonalizowane produkty Stikes, zobaczcie ofertę na stronie:

Jeden zestaw to jedno imię / nazwisko. Jeśli macie w domu rodzeństwo, możecie zamówić zestaw z samym nazwiskiem i wykorzystać dla rodzeństwa:)

Stikets.pl ma też promocję, gdzie każdy kolejny Zestaw jest tańszy o 30% więc jeśli skrzyknie się więcej osób i złożą jedno zamówienie cena będzie bardzo korzystna.

Obecnie jest jeszcze dodatkowa promocja!
Do końca sierpnia aktywny jest kod dający 7% rabatu:

BTSCHOOL

Tak, każdy nowy rozdział w życiu naszego dziecka to dla nas stres na maxa. Dlatego rozumiemy Was. Ale gdyby tak skupić się na zadaniu, troszkę wycofać emocje na rzecz logistyki, planowania, komfortu dziecka i naszego? Wydaje nam się, że tak jest lepiej. Dlatego solidne przygotowanie się to połowa sukcesu. Resztę załatwi… relanium. Hahahah. Nie no… melisa niech będzie. To co, widzimy się 1 września przed placówkami z uśmiechem na twarzy i śpiewem na ustach? Koncentrujemy się na tym, że jak już odprowadzimy bąbelki do placówek, w domach zagości cisza… Czego Wam i sobie życzymy. 

Wasze A&A nauczycielki blogerki 😉

Patronem wpisu jest marka Stiktes.pl. Dziękujemy, to była prawdziwa przyjemność, pokazać tak świetne produkty!

Chcesz poznać nasze książki i ebooki z przepisami?
Wszystko to znajdziesz w jednym miejscu – naszym alaantkowymSKLEPIE.
AlaantkowySklep